ja tylko zgłaszam - niby blog

  
Strona 1 z 2    [ Posty: 13 ]

Moderator: heiland

Napisano: 23 kwie 2014, 20:41

Podczas relacji telefonicznej przyszły mi do głowy słowa piosenki: umarł Maciek, umarł..., ale tylko przez chwilę.
Telefon z tekstem: umarł X, umarł w domu i tam była choroba zakaźna, bo nawet sanepid robił odkażanie i policja zabrała jego żonę, którą X więził i była przywiązywana do kaloryfera, i policja ją zabrała do jej dawnego domu...
Na pytanie czego osoba zgłaszająca oczekuje, pada odpowiedź: ja tylko zgłaszam i proszę coś z tym zrobić - cisza i kolejne polecenie (już podniesionym głosem): no proszę tam jechać i niech ona się leczy, bo ja zgłaszam, a jak się coś stanie, to ja powiem, że zgłaszałem, a przecież wiecie, że ja jestem... (tu pada nazwa stanowiska).
Konsternacja i próba wyjaśnienia na czym polega dobrowolność leczenia i opis ewentualnej procedury dotyczącej leczenia na podstawie decyzji sądu. Cóż, bez efektu - po raz kolejny pada tekst: ja zgłaszałem, a jak się coś stanie to i tak wiem z kim rozmawiam...
Ech, gdzieś w tyle głowy strach o ewentualne konsekwencje prawne i świadomość tego co można zastać na miejscu (X i Y znani od lat, a o ich promilowym trybie życia i możliwościach konsumpcyjnych, to już legendy po osiedlu krążą...
Dobra, pakuję się do auta i jadę - na miejscu widzę chatę (od lat tę samą - coś jak nowatorska konstrukcja z mchu i paproci zadziwiająco trwał i odporna na aurę), coś co ma być drzwiami (nie do nazwania i opisania) zamknięte (zasztabowane), pukam więc w jakiś kołek (futrynę?), wykrzykuję do pani Y by otworzyła...
Cisza, a po chwili słyszę chrypiące motywacje do opuszczenia tego miejsca: spie... ku..., bo jak ci za..., czego tu ku... chcesz?! (no wprost zachęcajace do oddelegowania się w podskokach). Wyjaśniam więc w jakim celu i dlaczego fatyguję gospodynię i słyszę znowu te miłe słowa, jakich przez wiele lat słodkiego błogostanu okresu dzieciństwa, a nawet okresu pobierania edukacji - od podstawowej do wyższej - moje ucho nie słyszało...
W końcu pani Y swe oblicze mi okazuje: standard: typowa opuchlizna konsumentki alkoholi różnego gatunku włącznie z tymi potencjalnie niespożywczymi, głos zużyty lub również w wyniku konsumpcji zmieniony, a i wada wymowy się objawiła - bełkocik z niższymi obrotami, no i ten zapach: uroczy aromat promili aż w oczy szczypał... I te słodkie słowa: spier... mi stąd, nie stukaj, bo policję zawołam, że mi do drzwi walisz, spać nie dajesz, że mi d... zawracasz..
Mówię, że chodzi o sprawę ewentualnej rozmowy o stanie zdrowia, leczenia, że może załatwię wizytę u lekarza, albo karetkę wezwę... A paniusia do mnie na to, że nie moja sprawa co się z nią dzieje, ma żałobę po mężu i leczy się sama - na smutek ma najlepszy lek i żadnych doktorów nie potrzebuje. Każe mi spier..., chowa się w chałupinie, wyklina i płacze po stracie męża - i tak na zmianę...
Stoję chwilę pod tymi niby drzwiami, we łbie mentlik, bo co tu z napitą kobieciną zrobić? Nie wezwę policji, bo nie zakłóca spokoju, ani porządku, nie zmuszę do leczenia, bo w tym stanie żadnego dokumentu nie podpisze ani oświadczenia nie złoży... Ręce mi opadają i czuję bezradność, a tu jeszcze ten człowiek, o którym wiem kim jest i jakie stanowisko zajmuje...

Nie ma s
zgredek


Napisano: 24 kwie 2014, 0:23

NIBYBLOG jak sama nazwa wskazuje jest blogiem!
Dziękuję za pozytywne informacje - nadal uważam, że nie dbamy o nasz wizerunek, o naszą pozycję zawodową i prestiż zawodu – piszesz w innym wątku, natomiast inaugurujący wpis tego Niby Bloga, utrwalasz wizerunek pomocy społecznej, która marnotrawi publiczne pieniądze, pomagając degeneratom i alkoholikom? Jeśli jesteś pracownikiem socjalnym, to wiesz zapewne, że troska o godne warunki życia , o lepsze warunki życia dla wszystkich, jest paradygmatem pracy socjalnej, pomocy społecznej, polityki społecznej w krajach cywilizowanych.
Międzynarodowa definicja Pracy Socjalnej - polska wersja językowa w formacie PDF
http://zalaczniki.ops.pl/nowa_definicja ... jalnej.pdf
International definition of Social Work: www.ifsw.org/en/p38000208.html
Warto dodać, że ta IFSW definicja zostanie prawdopodobnie znowelizowana niebawem.
http://ifsw.org/get-involved/global-def ... cial-work/
Andrzej

Napisano: 24 kwie 2014, 6:41

Może i masz rację - mój błąd, ale tylko częściowo.
Ci ludzie też powinni otrzymać pomoc, tylko powiedz mi jak faktycznie zobligować lub zmobilizować ich do chociażby najmniejszej zmiany, żeby chcieli przyjąć pomoc?!
Nie będę walczyć z kimś, kto ma promile w mózgu, ale zostawić bez pomocy też nie chcę - dzisiaj tam też pojadę.
Poczytam tę poleconą przez Ciebie lekturę.
zgredek

Napisano: 24 kwie 2014, 8:38

Po pierwsze - dobry tekst.
Po dugie - robisz notatke i dowidzenia. Mamy wolność i swobodę. Każdy dokonuje wyborów w zyciu. Nawet ze szpitala Cie moga wypisac na wlasną prośbę. Nie dramatyzujmy dobrze?
BadAss

Napisano: 24 kwie 2014, 14:48

"uwielbiam" regulki i definicje....choć ćwiczą umysl gdy stara się je zrozumieć.

i "uwielbiam" jak zamiast konkretnych odpowiedzi ktoś nimi rzuca.

Co do konkretów: zgadzam się z badass
badass

Napisano: 24 kwie 2014, 16:17

To byłem ja - migdał. Powaliło mi się coś w pisaniu nazwy ...
migdał

Napisano: 24 kwie 2014, 22:29

Byłem, sprawdziłem - notatka i oświadczenie już w aktach; nie zmuszam ludzi do niczego i szanuję prawo wyboru. Załatwiłem prowiant i dodatkowe "oko" do monitorowania - dam czas, poczekam i postaram się pomóc, ale nie na siłę (wszyscy wiemy - mam tu na myśli Pracowników Socjalnych tych prawdziwych, z powołania - że moje / nasze postrzeganie dobra i pomocy, szczęścia czy "właściwego" funkcjonowania jest wielce subiektywnym pojęciem, pojęciem ukształtowanym przez definicje, szablony i inne takie).
Definicje budzą mój sprzeciw, bo ludzi nie da się wrzucić ani w schematy, ani definicje - to żywy i dynamiczny organizm; a już alergii dostaję na zaoceaniczne wzorce, brrr - a to dlatego, że u nas niestety mentalność, kultura i wzorce są zupełnie inne (nie chce mi się odnosić do całej bogatej historii narodu i wszelakich uwarunkowań).
Dziękuję za wsparcie BadAss, Migdał.
Pozdrawiam ciepło :)
zgredek

Napisano: 25 kwie 2014, 15:02

suuuper spraawa czekam na następne wpisy
ewa6913

Napisano: 25 kwie 2014, 16:58

główna bohaterka "Powieści "kapitalna, fabuła ? - czekam na ciąg dalszy ..Taki autor - " Różewicz" w Pomocy Społecznej - gratulacje. Wydrukowałam - moje dziewczyny czytały...
emilka14

Napisano: 29 kwie 2014, 17:54

:oops:
Żarciki sobie ze mnie robicie - a ja chciałem pokazać jak jest, chociaż doskonale znacie to z autopsji - wiem, żadna nowość tylko szara rzeczywistość naszej pracy. Na to nie ma zapisów w ustawie, na to nie ma definicji, bo życie jest takie... zaskakujące ;)
Teraz chyba nie znajdę czasu na kolejną opowieść, ale może po długim weekendzie.
Wytrzymajcie jutro w pracy, bo po 16 czeka na Was coś miłego, coś fajnego, coś...
Udanego, spokojnego czasu życzę.
Zgredek
zgredek

Następna

  
Strona 1 z 2    [ Posty: 13 ]




NIE PRZEGAP WAŻNYCH INFORMACJI! POLUB NASZ PROFIL NA FACEBOOKU
[ ZAMKNIJ ]