Pracownik socjalny w interwencji kryzysowej

  
Strona 1 z 6    [ Posty: 54 ]

Moderator: heiland

Napisano: 05 sty 2015, 20:36

W ramach zdobytych, osobistych doświadczeń zawodowych, celem pomocy koleżeńskiej, wzajemnego wsparcia merytorycznego zachęca się forumowiczów w imieniu administracji portalu do dzielenia się osobistymi przemyśleniami , uwagami, spostrzeżeniami na temat sposobów radzenia sobie w trudnych sytuacajch kryzysowych podczas codziennej pracy socjalnej . Jest to ważne szczególnie dla tych pracowników ,którzy chcieliby zasięgnąć informacji w tym temacie.
Osobiście polecam publikację Sobkowicza ( rekomendowana na witrynie tego forum) - pt "Przeciwdziałnie zachowaniom siucydalnym." Podstawa - ale dobra jest, szczególnie dla tych , którzy nie lubią dużo czytać-. W prosty, ale bardzo dobry sposób opisano przyczyny, scharekteryzwano czynniki ryyka, grupy. Ale co najważniejsze opisano metodykę prowadzenia rozmowy ze "sprawcą ".!!!! Bez ściemy moim zdaniem- może być przydatne. Ale szczególnie bardzo polecam " Interwencja kryzysowa " G. James L i Leviton Sharon ..Warto ! Ponoć niedostępna aktualanie .Prawie wszystkie trudne sytuacje podbramkowe i postępowanie interwencyjne, krok po kroku . Jak ci zależy na życiu !- to wykuj na pamięć dla samego siebie i powiedz innym. Sprawdzone w praktyce- polecam.

z życia pracwonika socjalnego
" telefon do pracy..pani X po rocznej abstynencji od alkoholu, wypiła , zostawił ją mąż, została z 3 dzieci . Dzwoni wszędzie w tym do nas czyli OPS- zgłasza próbę s . Pracownik socjalny jedzie na miejsce zadarzenia. Wchodzimy, pani jest nieco spokojna ale widocznie zdruzgotana " - po dłuższej rozmowie " wraca do siebie " tak się wydaje, jest w miarę dobrze . Przy drzwiach pr. socjalny mówi do pani x" Proszę mi obiecać ,że nie popełni pani samobójstwa jak wyjdę - i jako argument przywołuje los jej dzieci "
co wy na to ??? co byś cię zrobili lub zmienili w tej konkretnej sytuacji.
ps. Jak wam się bądzie chciało ( po świętach ) odpowiedzcie . hmmm
Emilie L


Napisano: 05 sty 2015, 23:33

Guzik mnie to obchodzi. To robota psychologow co podobno ida "na pierwszy ogien" oraz sluzby zdrowia - psychiatry. Mierzi mnie angazowanie pracownikow socjalnych w kazdej sprawie. A dzieci do zabrania od reki.
I czym jeszcze?

Napisano: 05 sty 2015, 23:49

W ramach pomocy : popracuj nad swoim językiem "nieco spokojna ale widocznie zdruzgotana " mniam mniam, ale ciasteczko
pomoc

Napisano: 06 sty 2015, 11:25

ok. wyjaśnienie do tekstu :

a) spokojna co oznacza: wyraźnie wyciszona, zgaszona, małomówna.Siedzi przy stole z rękoma na twarzy. Nie da się ukryć jednakże, że pani x jest wyraźnie zdruzgotana co oznacza: złamana psychicznie, rozbita, przygnębiona decyzją męża i aktualną sytuacją w jakiej się znalazła;)

b) to nie jest sprawa wyłącznie dla psychologa. Pani x jest podopieczną konkretnego pracownika socjalnego, dlatego zadzwoniła m.in właśnie do niego, do ops, zgłaszając problem.Ten musi podjąć interwencję. Pracownikowi socjalnemu towarzyszy druga osoba(może być to psycholog ) ale całej rozmowy nie można wyreżyserować, ustawić toteż pracownik socjalny też angażuje się w rozmowę "po swojemu".

c) stawiamy tezę że: "pracownicy socjalni są poddani wielu stresującym sytuacjom, stawiają im czoła, podejmują trudne decyzje tu i teraz, które obciążają ich psychicznie, bardzo często inerweniują jako pierwsi " - co podkreślacie, to nie powinno być problemu z analizą opisu j/w , wskazania ewentualnych błędów inerwenta, podania swojej propozycji rozwiązania problemu. Uważam, że warto o tym rozmawiać.

dlatego pytanie brzmi : co byście zrobili, jaką decyzję podjęli, w jaki sposób zareagowali..?

pozdrawiam ;)
Emilie>

Napisano: 06 sty 2015, 12:53

Poinformowalibysmy psychologa aby poszedl na pierwszy ogien. To specjalista i dostanie wieksza pensje i nagrode.
Pracuje nad jezykiem

Napisano: 06 sty 2015, 13:09

Nie sądzie że sytuacji psycholog z tak zwanego" pierwszego ognia coś pomoże " .Na pytanie skierowane do psychologa co do nadużywania alkoholu przez osobę która od dwóch lat regularnie przychodzi do punktu konsultacyjnego , słyszę że życie jest ciesz-kie i nic dziwnego że pije. Dobrze że nie udzieliła mi wsparcia i mi nie polała . ;)
Gość

Napisano: 06 sty 2015, 13:25

"Proszę mi obiecać, że nie popełni pani samobójstwa jak wyjdę..." Plusem takiej wypowiedzi jest zwrócenie uwagi na to, że ta kobieta ma dla kogo żyć (dzieci). Minusem natomiast przypomnienie o niedawnej myśli samobójczej - zostawienie sam na sam z problemem/problemami.
pracownik_socjalny

Napisano: 06 sty 2015, 13:34

Socjalny powinien w tej sytuacji zamieszkać z rodziną a przynajmniej zamontować kamery, mikrofony i detektory ruchu i 24 godz na dobę monitorować środowisko...
Pinczer

Napisano: 06 sty 2015, 22:55

Ale tu nie chodzi o stworzenie "Reality show" Pinczer...Pani x potrzebuje natychmiastowej pomocy a nie popularności. Myślmy dalej zatem ...bez zbędnej ironii.
Nigdy nie wiesz czy ci się to nie przyda.
Emilie

Napisano: 07 sty 2015, 9:48

Ja co prawda nie jestem pracownikiem socjalnym (asystent rodziny) ale pracuję z klientką, która jest w odrobinę podobnej sytuacji (mąż odszedł - choć tutaj to nieco bardziej skomplikowane- ona została z trójką dzieci, skłonność do nadużywania alkoholu); zasadnicza różnica jest taka, że moja klientka podejmowała już próby samobójcze i ma zdiagnozowaną depresję. Niemniej, za każdym razem kiedy ma znaczniej obniżony nastrój i jej myśli zmierzają w wiadomym kierunku, mobilizuję rodzinę (odnosząc się do Waszego przypadku - pytamy klientkę o bliskie osoby, które mogłyby jej potowarzyszyć w trudnych chwilach, czy możemy je zawiadomić itp), jeśli ryzyko jest znaczne, ustalamy jak najszybszą wizytę u psychiatry, organizując opiekę nad dziećmi i dojazd, na przykład z pomocą najbliższych (z perspektywy PS - wszystko zależy od tego, na ile sytuacja i zasoby klientki są Wam znane); po rozmowie wspierającej staram się też zostawić klientkę w poczuciu jakiegoś prostego ale ważnego/pilnego zadania do wykonania (w sytuacji powyższej można zwrócić uwagę na przykład na potrzeby dzieci - jeśli ostatnio piła, załamała się, być może są głodne, nieumyte, w lodówce nie ma jedzenia - są to rzeczy, którymi po prostu trzeba się zająć i które kierują myśli na inne tory (jeśli się nie jest w głębokiej depresji oczywiście). Z perspektywy asystenta jest łatwiej, bo długofalowy plan pracy działa motywująco a rodzina jest mi dobrze znana, niemniej myślę, że powyższe da się zastosować na "tu i teraz" podczas interwencji PS. Co do słów na pożegnanie - ja uważam, że klienta powinno się zostawić w poczuciu, że może coś zrobić, ma jakiś wybór, może wykonać pierwszy mały krok ku czemuś i z zapewnieniem o wsparciu w działaniu (jakiś konkret; refleksje snuję w środku rozmowy) ale być może miało to miejsce podczas spotkania. Zresztą, jak zawsze wszystko zależy od przypadku ;) Pozdrawiam
Lisbeth

Następna

  
Strona 1 z 6    [ Posty: 54 ]




NIE PRZEGAP WAŻNYCH INFORMACJI! POLUB NASZ PROFIL NA FACEBOOKU
[ ZAMKNIJ ]