zaniedbane dzieci

  
Strona 1 z 1    [ Posty: 3 ]

Moderator: heiland

Napisano: 05 cze 2015, 19:16

Dzień dobry! Jestem psychologiem szkolnym. Zajmuję się dwójką dzieci, które mają problem z nauką. Dzieci kradną też jedzenie innym uczniom, bo same nigdy nie mają śniadanie. W rodzinie ogólnie jest 7 dzieciaków. Matka żyje z alimentów i zasiłków. Jej obecny partner jest w więzieniu. To już 4. z kolei. Dzieci żyją w patologicznym środowisku. Są zaniedbane. Rozmawiałam z ich kuratorem społecznym. On moje obawy skwitował stwierdzeniem, że on dzieci nie zabierze, bo matka je na swój sposób kocha. Nie chodzi mi oczywiście o zabranie. Ale chciałabym pomóc tym dzieciakom. Pracownik socjalny powiedział mi w rozmowie, że mam się z tum zwrócić do kuratora. Proszę, napiszcie mi. Czy jest możliwość jakieś przymusowej terapii dla rodziny, jakieś inne rozwiązanie. Nie znam się na tych procedurach, ale bardzo zależy mi na losie tych dzieci. Robię, co mogę, ale jako psycholog szkolny nie mogę nawet ich odwiedzić w miejscu zamieszkania. Pozdrawiam i czekam na odpowiedź!
Julia777


Napisano: 06 cze 2015, 8:13

jak rozmowy nie działają to napisać ( z opisem )
do kuratora - bezpośrednio
do opsu
do sądu ( pomimo powiadomienia kuratora)



Zabezpieczenie dzieci to zawsze ostateczność,więc nie w tym kierunku sprawy na początku powinny się toczyć
Rodzinie przyda się asystent rodziny, plan pomocy ustalony przez grupę roboczą


W takich spawach należy zawsze pamiętać, że najważniejsze jest dobro dzieci - nie matki
One zawsze maja szanse - od dnia narodzin dziecka, a że nie raz nie korzystają z tej szansy....
sdfghjkl

Napisano: 08 cze 2015, 7:58

Pedagog M O Ż E wizytować środowisko domowe ucznia za zgodą jego rodziców. W praktyce pedagog z naszego terenu robi to w ten sposó: jedzie, puka do drzwi, "dzień dobry jestem porozmawiajmy" i wchodzi do domu. Ostatnio rozmwawiłam z kuratorium oświaty i otrzymałam informację, że pracownicy szkolni mogą i robia to: pedagog, psycholog, wychowawca (kuratorium twierdzi ze właśnie wychowawcy najczęściej jeżdzą).
Osobiście jeżdzę w teren z trzema pedagogami, którzy mają ucznioów na moim terenie. Ale jeżdzą też beze mnie.
Więc smiało zapraszam do mamusi, nie przypominam sobie, żeby jakiś rodzic nie zgodził sie na rozmowę o swoim dziecku (tym bardziej jak z zaskoczenia sie do nich przyjedzie).
I jak najbradziej pismo do sądu o wgląd w rodzine, do ops-u (na piśmie muszą zareagować). Jak zobaczy mama, że tyle osób sie zaangażowała i się interesują jej rodziną to jest szansa, że pomyśli nad swoim zachowaniem.
ty80tf


  
Strona 1 z 1    [ Posty: 3 ]




NIE PRZEGAP WAŻNYCH INFORMACJI! POLUB NASZ PROFIL NA FACEBOOKU
[ ZAMKNIJ ]