samodzielne czy wspólne gospodarowanie

  
Strona 1 z 1    [ Posty: 9 ]

Moderator: heiland

Napisano: 01 sty 2017, 13:57

Proszę o poradę. Mieszkanie zamieszkują 3 osoby - małżeństwo i siostra jednego z małżonków (żony). Mieszkanie należy do małżeństwa. 2 osoby bezrobotne, pracuje tylko pan. Prowadzili wspólne gospodarstwo, utrzymywali się z dochodu pana (jednej osoby). Nagle pan oświadczył, że nie będzie dłużej utrzymywał szwagrowej (siostry jego żony), ponieważ pogorszył się stan jego zdrowia, rozpoznano u niego przewlekłą chorobę (ma wyniki badań), a jego leki są drogie. Oświadczył, że od dnia tego i tego, on i żona będą utrzymywać się samodzielnie z jego dochodu, w wydatkach będzie uwzględniał tylko potrzeby swoje i swojej żony, pieniądze będą wydatkowane w całości tylko na te dwie osoby. Ponadto oświadczył, że szwagrowa nie będzie już dłużej pozostawać na jego utrzymaniu, ona sama oświadczyła, że nie ma żadnych dochodów, środków do życia i nie należy się jej zasiłek dla bezrobotnych, a mieszkanie, w którym mieszka, nie jest jej.
Pracownik socjalny nie uznał, że prowadzi ona osobne gospodarstwo, ponieważ nie ma środków do życia, więc musi gospodarować wspólnie z małżeństwem.
Na to Pan odpowiedział, że za kilka lub kilkanaście dni szwagrowa umrze z głodu, lub poważnie zachoruje z powodu braku środków do życia, bo on, jak wcześniej oświadczył zaprzestaje ją utrzymywać i nie interesuje się jej losem. Wtedy złoży zawiadomienie do prokuratury o rażącym zaniedbaniu przez pracowników ośrodka pomocy społecznej, które doprowadziło do bezpośredniego narażenia na zagrożenie utraty zdrowia i życia, na podstawie art. 160 kodeksu karnego, za co grozi kara więzienia. W zawiadomieniu wskaże, że organ pomocy społecznej został poinformowany o tym, że osoba pozostaje bez środków do życia, a jednak odmówił pomocy, a pracownik socjalny z nienależytą starannością przeprowadził wywiad środowiskowy i nie wziął pod uwagę konsekwencji odmowy przyznania zasiłku dla osoby potrzebującej pomocy.
Czy w takim wypadku należałoby jednak uznać, że ta osoba samodzielnie gospodaruje, czy odmówić świadczenia, a następnie walczyć z prokuraturą (która pewnie i tak będzie zobowiązana przeprowadzić postępowanie wyjaśniające, a na czas jego trwania pewnie zarządzi o zakazie wykonywania pracy przez pracownika socjalnego lub kierownika MOPS?)
EdytaK


Napisano: 02 sty 2017, 12:57

"Pracownik socjalny nie uznał, że prowadzi ona osobne gospodarstwo, ponieważ nie ma środków do życia, więc musi gospodarować wspólnie z małżeństwem".
Czy naprawdę musi? Weź pod uwagę dwie okoliczności: 1. Zarobkuje tylko pan i on decyduje, kto będzie na utrzymaniu z jego dochodów, 2. Szwagierka nie jest dla pana najbliższą osobą, nie łączą ich obowiązki alimentacyjne zgodnie z KRiO, 3. Pan oświadczył, że zaprzestaje utrzymywać swoją szwagierkę, a jego dochody będzie wydatkował tylko na siebie i żonę.

Rozważmy możliwość, że pan zgodnie ze swoim oświadczeniem, przestaje wspólnie gospodarować ze szwagierką, a rodzinę w rozumieniu przepisów o pomocy społecznej, będzie tworzył tylko z żoną. W takim stanie rzeczy szwagierka zostaje pozostawiona bez środków do życia, narażona na niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu z powodu braku środków na zakup pożywienia i leków. Kto będzie odpowiedzialny za ewentualne skutki zaistniałej sytuacji? Pan oświadczy, że nie był zobowiązany do alimentacji na szwagierkę oraz że dopełnił obowiązku poinformowania MOPS o okolicznościach uzasadniających udzielenie pomocy osobie potrzebującej.

Każdy przypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie. Orzeczenia sądów dotyczą konkretnych przypadków, a każdy jest inny. Nie można tych sentencji stosować schematycznie, szablonowo. Pod uwagę trzeba wziąć konsekwencje decyzji odmawiającej przyznanie świadczenia dla wnioskodawcy i osób pozostających z nim na utrzymaniu.(art. 11 u.p.s.).
Kaśka123

Napisano: 02 sty 2017, 14:46

Pewnie, że każdy przypadek jest inny. Jednak nam NIK po kontroli zarzucił tworzenie odrębnych gospodarstw, szczególnie tam, gdzie są osoby bez dochodu.


A tu fragment uzasadnienia jednej z decyzji (może coś się przyda) :)
Pozdrawiam.

Utrzymując w mocy decyzję organu pierwszej instancji Kolegium podkreśliło, iż Janina S. i Halina P. są ze sobą spokrewnione oraz wspólnie zamieszkują i gospodarują, o czym przesądza fakt, że odwołująca pozostaje na utrzymaniu matki, gdyż nie ma własnych dochodów.
Z racji prowadzenia wspólnego gospodarstwa domowego z matką dochody członków rodziny sumuje się i uznaje za wspólny dochód rodziny. Odwołująca mieszka wspólnie z matką w mieszkaniu stanowiącym własność matki, dba o czystość mieszkania, dokonuje zakupów, przygotowuje posiłki (odrębne dla siebie i matki), opiekuje się matką, pomaga jej w sprawach urzędowych, podejmuje decyzje w sprawach związanych z lokalem mieszkalnym w imieniu matki - na podstawie umowy użyczenia - oraz ponosi opłaty za mieszkanie. O prowadzeniu wspólnego gospodarstwa domowego przez odwołującą się i jej matkę świadczy również to, że stan zdrowia matki nie pozwala na samodzielne dokonywanie wielu czynności życia codziennego. Subiektywne przekonanie Janiny S. i Haliny P. o prowadzeniu odrębnego gospodarstwa domowego nie jest wystarczające dla stwierdzenia faktu prowadzenia przez nie odrębnego gospodarstwa domowego. Ponadto odwołująca ubiegając się o dodatek mieszkaniowy zawsze twierdziła, że jej gospodarstwo domowe liczy dwie osoby. Odwołująca nie może jednocześnie być uznana za osobę samotnie gospodarującą w rozumieniu przepisów ustawy o pomocy społecznej i osobę prowadzącą wspólne gospodarstwo domowe z matką w rozumieniu przepisów o dodatkach mieszkaniowych. Zdaniem Kolegium, jej rezygnacja z dodatku mieszkaniowego od dnia 1 października 2010 r. potwierdza, że podejmuje nierozsądne decyzje, aby uzyskać świadczenie z pomocy społecznej i działa na szkodę swojej rodziny.
Julia32
Referent
Posty: 215
Od: 17 mar 2016, 9:51

Napisano: 02 sty 2017, 19:45

Akurat ze zdaniem Kolegium: "Ponadto odwołująca ubiegając się o dodatek mieszkaniowy zawsze twierdziła, że jej gospodarstwo domowe liczy dwie osoby. Odwołująca nie może jednocześnie być uznana za osobę samotnie gospodarującą w rozumieniu przepisów ustawy o pomocy społecznej i osobę prowadzącą wspólne gospodarstwo domowe z matką w rozumieniu przepisów o dodatkach mieszkaniowych." się NIE ZGADZAM. MAM WYROK SĄDU WOJEWÓDZKIEGO, w podobnej sprawie. Inna jest definicja gospodarstwa domowego w rozumieniu ustawy o dodatkach mieszkaniowych, a inna w rozumieniu przepisów o pomocy społecznej. W ustawie o dodatkach mieszkaniowych, na co wskazał sąd, bierze się pod uwagę dochody osób, które swoje prawo do zamieszkiwania wywodzą z prawa innej zamieszkującej osoby. Np. matka jest właścicielką, a syn mieszka z matką. Wywodzi on swoje prawo do zamieszkania z tytułu prawnego matki, dla dodatków mieszkaniowych jest to wspólne gospodarstwo, dla pomocy społecznej - niekoniecznie. Inny przykład to 3 studentów mieszkających w jednym pokoju. Każdy z nich sam sobie gotuje, pierze gacie, robi zakupy, ma własne szafki z jedzeniem, osobny dochód, nie pozostaje na utrzymaniu innych. Trudno uznać, że dochody tych studentów są wspólne, oraz że wspólnie decydują o ich przeznaczeniu i wydawaniu. Dla pomocy społecznej mogą to być osoby prowadzące odrębne gospodarstwo, dla dodatku mieszkaniowego - wspólne. Zresztą u nas to nagminne, że ten sam MOPS, ten sam budynek, a dla celów pomocy społecznej osobne gospodarstwo, dla dodatków mieszkaniowych - wspólne.
Gość

Napisano: 02 sty 2017, 20:00

Ten pan był dzisiaj u nas i wyjaśnił, że jeżeli nie uznamy dwóch gospodarstw, to zrobi rzecz następującą - wyrzuci na bruk szwagrową, bo ona mieszka z nimi bez tytułu prawnego, a on jest właścicielem mieszkania. Twierdzi, że wtedy problem będzie rozwiązany, szwagrowa pójdzie do schroniska dla bezdomnych (ona nie ma dzieci, rodziców, mieszkania, dochodu na wynajem itp.), a on i jego żona będą mieszkać sami, że wówczas MOPS nie będzie miał wątpliwości, że on i żona to jedno gospodarstwo domowe, a szwagrowa - osoba samodzielnie gospodarująca. Podał następujące argumenty: Obecnie szwagrowa mieszka z nimi za darmo, nie płaci rachunków. On z żoną ponoszą w całości koszty utrzymania mieszkania. Jeżeli MOPS nie uzna dwóch gospodarstw, to zrobi jak wyżej, a wtedy wydatki dla gminy będą jeszcze większe - bo oprócz zasiłków, gmina będzie zobowiązania do opłacenia miejsca w schronisku. Ponadto wskazał, że niweczyłoby to skutki pomocy udzielonej szwagrowej (bezpłatne zamieszkanie) i że w tym przypadku dla niej i dla gminy lepszym rozwiązaniem jest uznanie dwóch odrębnych gospodarstw. Co tu robić?
EdytaK

Napisano: 02 sty 2017, 20:28

Ja proponuję wystosować pismo do ministerstwa albo w całej Polsce zorganizować pracowników socjalnych np. do strajków albo jakiejś interwencji bo to prawo nasze jest niejasne a praca z ludźmi wyniszcza psychicznie i fizycznie!!!
travis17

Napisano: 03 sty 2017, 3:19

róbcie co uważacie za słuszne, ale facet ma prawo zaprzestać wspólnego gospodarstwa, bo przepraszam że tak brzydko to określę ale kto chciałby w domu "darmozjada", który nie dość że nie łoży to jeszcze trzeba dać mu jeść itd? Przepraszam że to tak brzmi, ale facet ma nawet argument do nie odrzucenia. Ma prawo zawieść kobietę pod schronisko czy noclegownię skoro OPS odmawia pomocy.
Jak można tłumaczyć że jak nie ma dochodów to nie może prowadzić oddzielnego gospodarstwa? A może, bo może np żyć z uzbieranych warzyw czy owoców przy okolicznych działkach lub poprosić o tzw zepsutą żywność w sklepie, albo przynieść ze śmietnika, a może ktoś ze znajomych zaprosi na obiad i da kanapki na drogę ;), przykładów można mnożyć. Czy ktoś się pyta osoby która mieszka sama i nie ma żadnego dochodu z kim prowadzi gospodarstwo? Jak nie może sama bo nie ma dochodu to z sąsiadami czy burmistrzem?
Facet pójdzie albo faktycznie wystawi szwagierkę za drzwi z powodu braku kasy, ta pójdzie do schroniska, albo będzie wojował w sądzie i mediach i ma spore szanse wygrania tego.
Gość

Napisano: 03 sty 2017, 8:31

Znam to z autopsji. Podobna sytuacja, nie uznano dwóch gospodarstw. Pan był roszczeniowy, ale grzeczny i działał zgodnie z prawem, na którym się dobrze znał i wiedział, co ma robić. On i jego żona jednak byli już w wieku emerytalnym, on miał 800 zł emerytury, jego żona nie nabyła uprawnień. Bez dzieci. Rodzice już nie żyli. Mieszkała z nimi trzecia osoba, która miała własny dochód. Pan nie zgadzał się, żeby go wliczać do dochodu jego i żony, ponieważ samodzielnie się utrzymują, zaspokajają potrzeby życiowe, zaopatrują w żywność, leki, środki higieny osobistej wyłącznie z dochodu pana oraz nie mają wpływu na wydawanie i przeznaczenie dochodów uzyskiwanych przez trzecią osobę wspólnie z nimi zamieszkującą, jak również w żaden sposób nie korzystają z tego dochodu w części lub całości ani żadnych rzeczy za niego zakupionych. Wliczanie tego dochodu, według pana, byłoby niezgodne ze stanem faktycznym i rzeczywistym oraz dobrymi obyczajami, rażąco naruszałoby jego interesy, wpływając na wysokość przyznanych świadczeń. Dodał, że on i żona nie mają nałogów, a przyznane świadczenia zostaną wykorzystane zgodnie z przeznaczeniem i nie będą marnotrawione, a także że wykorzystał wszystkie inne możliwości i uprawnienia do uzyskania świadczeń (ZUS, dodatek mieszkaniowy, itp). Powołał się także na konsekwencje odmowy przyznania zasiłków (art. 11 ust. 3 u.p.s.), uzasadniając, że odmowa będzie miała wpływ nie tylko na niego, ale także na jego żonę i tę trzecią osobę (spowoduje narastanie problemów i trudności, brak środków na opłacanie mieszkania, co będzie zagrażało eksmisją, oraz jeszcze większe koszty ponoszone przez gminę na pomoc społeczną w przyszłości) a organ pomocy społecznej jest zobowiązany to uwzględnić.Podsumowując: Dlaczego do dochodu pana i jego żony miałyby zostać wliczane dochody trzeciej osoby, skoro pan i jego żona nie mogą wspólnie z tych dochodów korzystać i decydować wspólnie z tą trzecią osobą o jego przeznaczeniu, w tym na cele mieszkaniowe?

Decyzja odmowna MOPS, decyzja odmowna SKO, teraz jest skarga do WSA,
była już skarga do dyrektora MOPS, teraz jest skarga na dyrektora MOPS do rady miasta, a potem, jak pan zapowiedział - skarga do wojewody do działu kontroli w pomocy społecznej, że gmina nie realizuje zadań własnych o charakterze obowiązkowym, że kieruje się oszczędnościami i kosztami wydatkowanymi na pomoc, a nie dobrem osób i ich rodzin, co pozostaje w głębokiej sprzeczności z celem funkcjonowania pomocy społecznej oraz budzi podejrzenie naruszania interesów osób potrzebujących pomocy i poddaje w zasadność funkcjonowanie MOPS na terenie gminy w obecnym kształcie. Następnie zapowiedział skargę do ministerstwa, wniosek o interwencję do prezydenta RP oraz prezesa rady ministrów oraz że niedługo będziemy zaproszeni do programu "sprawa dla reportera".... Pytanie czy czasami nie lepiej już pójść na ustępstwa niż przechodzić to wszystko...Wygląda na to, że trzeba wyczuć klienta, do czego jest zdolny...
Janka34

Napisano: 03 sty 2017, 9:03

Jakby nie patrzeć, facet ma prawo nie utrzymywać szwagierki i tyle.
Tym samym naturalne jest to, że od tej pory ona nie będzie mieć dochodów.
I ten jej brak dochodów z pewnością nie powinien skutkować odmową pomocy z OPS - bo cóż to za pomoc, której nie ma w sytuacji braku dochodów?

Przepisy są jakie są - ale tak na serio kto z nas ma kwalifikacje żeby uznać lub nie uznać wspólnego gospodarowania? Tylko klient może to określić. Wszelkie próby - typu: bo nie ma dochodów, bo jest jedno łóżko lub jedna lodówka są lekko mówiąc dość groteskowe. W sumie jedynie kiedy jest mąż + żona i nie mają sądownie ustalonej separacji można postawić na swoim.
Xman


  
Strona 1 z 1    [ Posty: 9 ]




NIE PRZEGAP WAŻNYCH INFORMACJI! POLUB NASZ PROFIL NA FACEBOOKU
[ ZAMKNIJ ]
cron