ja rozumiem mieć inne poglądy, ale są pewne granice

  
Strona 14 z 16    [ Posty: 152 ]

Moderator: Tom.

Napisano: 14 cze 2017, 8:14

KKK 7178 Godność osoby ludzkiej zawiera w sobie prawość sumienia i jej się domaga. Sumienie obejmuje postrzeganie zasad moralnych (syndereza), ich zastosowanie w danych okolicznościach przez praktyczne rozeznanie racji i dóbr, a w wyniku tego sąd o konkretnych czynach, zamierzonych lub już dokonanych. Prawda o dobru moralnym, wyrażona w prawie rozumu, jest praktycznie i konkretnie uznana przez roztropny sąd sumienia. Człowieka, który wybiera zgodnie z tym sądem, nazywa się człowiekiem roztropnym.
KKK 1781 Sumienie pozwala wziąć odpowiedzialność za dokonane czyny. Jeżeli człowiek popełnia zło, słuszny sąd sumienia może być w nim świadkiem uniwersalnej prawdy o dobru, a zarazem o złu jego pojedynczego wyboru. Wyrok sądu sumienia stanowi rękojmię nadziei i miłosierdzia. Poświadczając zły czyn, przypomina o przebaczeniu, o które trzeba prosić, o dobru, które należy ciągle praktykować, i o cnocie, którą bezustannie należy rozwijać za pomocą łaski Bożej:
Uspokoimy przed Nim nasze serce. A jeśli nasze serce oskarża nas, to Bóg jest większy od naszego serca i zna wszystko (1 J 3, 19-20).
KKK 1782 Człowiek ma prawo działać zgodnie z sumieniem i wolnością, by osobiście podejmować decyzje moralne. "Nie wolno więc go zmuszać, aby postępował wbrew swojemu sumieniu. Ale nie wolno mu też przeszkadzać w postępowaniu zgodnie z własnym sumieniem, zwłaszcza w dziedzinie religijnej " (Sobór Watykański II, dekl. Dignitatis humanae, 3).
Formowanie sumienia
KKK 1783 Sumienie powinno być uformowane, a sąd moralny oświecony. Sumienie dobrze uformowane jest prawe i prawdziwe. Formułuje ono swoje sądy, kierując się rozumem, zgodnie z prawdziwym dobrem chcianym przez mądrość Stwórcy. Wychowanie sumienia jest nieodzowne w życiu każdego człowieka, który jest poddawany negatywnym wpływom, a przez grzech – kuszony do wybrania raczej własnego zdania i odrzucenia nauczania pewnego.
KKK 1784 Wychowanie sumienia jest zadaniem całego życia. Od najmłodszych lat wprowadza ono dziecko w poznawanie i praktykowanie prawa wewnętrznego, rozpoznawanego przez sumienie. Roztropne wychowanie kształtuje cnoty; chroni lub uwalnia od strachu, egoizmu i pychy, fałszywego poczucia winy i dążeń do upodobania w sobie, zrodzonego z ludzkich słabości i błędów. Wychowanie sumienia zapewnia wolność i prowadzi do pokoju serca.
KKK 1785 W formowaniu sumienia słowo Boże jest światłem na naszej drodze; powinniśmy przyjmować je przez wiarę i modlitwę oraz stosować w praktyce. Powinniśmy także badać nasze sumienie, wpatrując się w krzyż Pana. Jesteśmy wspierani darami Ducha Świętego, wspomagani świadectwem lub radami innych ludzi i prowadzeni pewnym nauczaniem Kościoła (Por. Sobór Watykański II, dekl. Dignitatis humanae, 14).

„Taka interpretacja Biblii to jest wymysł współczesnej teologii. Teologia wyjaśni wszystko, tylko, że w czasach średniowiecznych ludzie interpretowali Biblię DOSŁOWNIE!”
Przepraszam,, twój poziom wiedzy religijnej to nie II klasa szkoły podstawowej, to wiedza na poziomie 5-latka. W połączeniu z niewiedzą, kalkami oraz „wiedzą” przekazywaną na spotkaniach braci z kielnią tworzy straszny obraz.
Polecam (od str. 6):
http://biblia.wiara.pl/doc/1148075.Bibl ... dniowieczu

Skrót:
Rzecz jasna, wydobycie kolejnych warstw znaczeniowych Pisma wymagało od jego interpretatorów możliwie szerokiej wiedzy – tej dostarczały studia (przejętych w dziedzictwie po starożytności) tzw. sztuk wyzwolonych (artes liberales). Od czasów św. Augustyna (De doctrina christiana) aż po XII stulecie w taki też sposób postrzegano ich sens: nie miały celu same w sobie, lecz poza sobą – miały służyć wykładowi Biblii (stąd też większy nacisk kładziono na tzw. sztuki literackie niż ścisłe). Szczytem wykształcenia była umiejętność objaśniania Sacram Scripturam; to ona ostatecznie czyniła uczonego „teologiem” – św. Bonawentura i św. Tomasz z Akwinu między teologią a wykładem Pisma stawiali znak tożsamości.
Dixisse me aliquando placuit, tacuisse numquam - Bywało niekiedy, że żałowałem tego, co powiedziałem, nigdy jednak tego, że milczałem
Jedna jest tylko droga, aby pokazać głupcom i durniom własny rozum, a polega ona na tym, by z nimi nie mówić.
de Charette
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 16726
Od: 07 maja 2014, 7:21


Napisano: 14 cze 2017, 8:15

Wypracowane w procesie studium zasady interpretacji Pisma trafiały z kolei na teren przepowiadania – tym bardziej, że droga do nich wiodła wpierw przez klasztorne collatio, a potem dopiero przez uniwersyteckie disputatio. XIII-wieczni kaznodzieje w swoich kazaniach nierzadko wyodrębniali poszczególne sensy analizowanego tekstu. W kazaniach przywołanego już wyżej św. Antoniego z Padwy raz po raz trafiamy na wyróżnione określenia: MORALITER. Nieco wcześniejsze kazania Innocentego III najchętniej prowadzą słuchacza w stronę refleksji alegorycznej: sześć stągwi kamiennych z Kany Galilejskiej to sześć rodzajów uczynków miłosierdzia; mają po dwie miary, gdyż mogą się odnosić albo do ciała, albo do duszy potrzebującego. Cały zaś wykład nie ma charakteru jedynie teoretycznego, stanowi bowiem zachętę do dorocznej jałmużny na rzecz szpitala Ducha Świętego w Rzymie, w którym ratowane są odrzucone przez rodziców niemowlęta[19].
Alegoryczny wykład Pisma Świętego był zresztą dla papieża Innocentego nie tylko główną metodą konstruowania kazań. Był także najważniejszym sposobem argumentacji w korespondencji - i to dotyczącej nie tylko kwestii wprost religijnych, ale również politycznych (w ten sposób nierzadko listy nabierają charakteru małych traktatów teologicznych); był kluczem do rozumienia i objaśniania dziejów Kościoła, ale także dokonujących się w nim na bieżąco wydarzeń. To z niego wynikały stanowione przez papieża normy i polecenia. W piśmiennictwie Innocentego III rzeczywiście „Biblia była wszędzie”!
Owa modelowa wszechobecność Pisma, którą można wskazywać na każdym obszarze średniowiecznego życia – od kluczowych instytucji i obrzędów społecznych (jak monarchia i królewskie namaszczenie) po zasady taryfowej pokuty wypracowane w świecie mnichów iroszkockich (np. pokuta dożywotniego pielgrzymowania za bratobójstwo – na wzór „pokuty” zadanej Kainowi przez samego Boga) – tłumaczy się chyba tylko w jeden sposób: przez całe średniowiecze Pismo święte traktowane jest niemal jako jedyne źródło objawienia (w każdym razie trudno dla tego czasu wskazać autora, który mówiłby o dwóch równoległych dlań „źródłach” na zasadzie partim - partim). „Zgodnie z wiarą katolicką” znaczy po prostu tyle, co „zgodnie z Pismem”. W Piśmie świętym zawiera się „wszystko” – tak zgodnie twierdzą i Kasjodor i Teodulf z Orleanu, i wszystkie kolejne pokolenia ich teologicznych dziedziców. Nie oznacza to bynajmniej powszechnego wyznawania zasady Sola Scriptura. Średniowieczny egzegeta zawsze czyta Biblię w Kościele (Stary i Nowy Testament są dlań dwoma skrzydłami orła, na których unosi się Niewiasta-Kościół z 12. rozdziału Janowej Apokalipsy); interpretację Pisma zaczyna od lektury Autorytetów – najlepiej Ojców[20], przede wszystkim Augustyna (pod koniec średniowiecza także np. św. Bernarda); cztery pierwsze sobory są dla niego jak cztery Ewangelie.
Dosłowne odczytywanie Biblii to domena protestantów (trochę późniejszy etap niż średniowiecz) i sekty katarów (wbij sobie w Google bo pewnie nie wiesz co to jest), z którą walczyła Święta Inkwizycja.
Całkowita kompromitacja.
Inkwizycja – w końcu do ciebie dotarło, że nie można jej oceniać w oderwaniu od ówczesnych realiów. W końcu do ciebie dotarło, że była postępem. Jestem z siebie (i po trochu z ciebie) dumny, nie wszystko stracone. Zaczynasz myśleć, a nie powtarzać kalki.
Ewolucja – ja nie jestem złośliwy, ja wyciągam wnioski z tego co sam napisałeś. To nie zniknęło, możesz do tego wrócić. Nie moja wina, że nie odróżniasz mikro od makro ewolucji.
Dixisse me aliquando placuit, tacuisse numquam - Bywało niekiedy, że żałowałem tego, co powiedziałem, nigdy jednak tego, że milczałem
Jedna jest tylko droga, aby pokazać głupcom i durniom własny rozum, a polega ona na tym, by z nimi nie mówić.
de Charette
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 16726
Od: 07 maja 2014, 7:21

Napisano: 14 cze 2017, 8:15

Dobrze, że już nie odnosisz się do Wandei, mam nadzieję, że już dotarło, że ateiści w imię swojej doktryny mają całkiem pokaźny licznik zabitych. Macie krew na rękach.
I na koniec mam pytanie: to jak to jest z tym wielkim wybuchem, wierzysz w niego czy nie?

„co mi odpowiesz na problem zła na świecie na które Bóg, jeśli istnieje, pozwala?”
Nie ma jak stare dobre pytanie ateistów jak im brakuje argumentów…. Poczytaj
http://www.zbawienie.com/dlaczego-Bog-dopuszcza-zlo.htm
http://ps-po.pl/2015/04/09/dlaczego-dob ... szcza-zlo/
Dixisse me aliquando placuit, tacuisse numquam - Bywało niekiedy, że żałowałem tego, co powiedziałem, nigdy jednak tego, że milczałem
Jedna jest tylko droga, aby pokazać głupcom i durniom własny rozum, a polega ona na tym, by z nimi nie mówić.
de Charette
Awatar użytkownika
Administrator
Posty: 16726
Od: 07 maja 2014, 7:21

Napisano: 14 cze 2017, 12:58

Przepraszam, ale pomyślałam,że noteev zna się na żartach. Ja się uśmiałam z tego Dekalogu. Myślę sobie też,że to fajny chłopak, który się pogubił i tyle.
Dekalog ateisty
1. Nazywaj wierzących „debilami” i „zacofanymi głupcami”.
2. Naśmiewaj się, rób dziwne miny i wywracaj oczami, gdy ktoś wspomni przy tobie, że był w kościele.
3. Pal krzyże – najlepiej z katolikami na nich – to odwet za hiszpańską inkwizycję.
4. Również możesz nabijać księży i katolików na pal.
5. Każdego katolika lub fanatyka religijnego możesz zabić, nawet jeżeli to małe dziecko.
6. Jeżeli komuś ateizm kojarzy się z komunizmem lub satanizmem, to wyjeb mu!
7. Zawsze mów, że ateiści mają większe IQ od wierzących i dlatego nie muszą uzasadniać niczego żadnymi bogami.
8.Jeśli wierzący odpowie, że jesteś po prostu za głupi, żeby zrozumieć istotę boga – wywróć oczami i odejdź mówiąc: Boże, co za idiota.
9.Tak, możesz wzywać imiona bogów nadaremno na złość wierzącym i mówić, że to zły nawyk z czasów, gdy byłeś indoktrynowany w dzieciństwie przez cholernie katolickich rodziców. U ateistów wzbudzisz współczucie, a u katolików politowanie.
10. Krzew ateizm zawsze i wszędzie. Przy każdej okazji. Mów, że ateizm jest „czoko”.
11. Zapisz się na co najmniej piętnaście forów internetowych dotyczących ateizmu i mów tam, że ateizm jest wporzo, a religie są głupie. To samo rób na forach religijnych. Ubaw po pachy i ban w dziesięć minut gwarantowane.
12.Każdą rozmowę sprowadzaj na temat ateizmu – wyjaśniaj, czemu bóg/bogowie nie istnieją – przedstawiając całą masę argumentów niebędących do podważenia. Ewentualnie mów: „Boga nie ma, więc nie ma się nad czym zastanawiać” albo „To nie ja muszę tu cokolwiek tłumaczyć, tylko ty”.
Gdy wierzący odpowie, że religia to kwestia wiary – odpowiedz, że jest zindoktrynowanym frajerem.
Gdy wierzący wyprosi cię z domu, powiedz mu, że twoja stopa nie ma zamiaru stanąć w tym plugawym religijnym domu. Możesz też mu spalić ten dom, aczkolwiek przypomina to muzułmanina i możesz wyjść na fanatyka.
13. Ostatnich trzech punktów nie stosuj wobec przyjaciół-milionerów będących religijnymi. Jako ateista musisz być egoistą i oportunistą. Musisz myśleć o sobie, a przyjaźń milionera zawsze może się przydać. To jedyna dopuszczalna sytuacja, aby udawać wierzącego.
14. Wkuj Biblię/Koran/Torę/Wedy/Sutry na pamięć, będziesz mógł nabijać się z wierzących, że wiesz o ich religii więcej niż on sami.
[Anioł*]

Napisano: 15 cze 2017, 14:04

Oho, atak przybrał skomasowana formę :lol:...Ale poradzę sobie i z tym, bo widzę, że już Państwu Pobożnym nerwy puszczają. Przestaliście przebierać w słowach? Ok, ja też. Pośmiejmy się więc razem...

Tak, jestem pogubiony tak samo, jak niejaki Elmer i niejaka [Anioł*], którzy udają, że wiedzą lepiej, a przede wszystkim za wszelką cenę chcą usprawiedliwić religijne "niedociagnięcia" i werbalnie zlinczować buntownika.
Elmer próbuje skopiować pół katechizmu, zarzucając mi "kalkę", a sam z siebie wydaje jedynie inwektywy do których nawet się nie będę odnosił. Elmer, człowieku wyluzuj, bo słychać, jak trzeszczy guma w spodniach. Zdecydowanie musisz ją popuścić...
Co to, o "k...rwach" już piszesz? Takie słowa w ustach obrońcy religii? Nie przystoi, Panie Katoliku. Ale to objaw małej paniki. Ktoś włożył kij w szprychy i nie chce wyciągnąć, więc trzeba kij złamać. Uważaj, możesz zniszczyć szprychy...
Pusty śmiech mnie ogarnia, gdy twierdzisz, że " w Dekalogu jest wszystko, tylko trzeba go odpowiednio czytać, normy postulowane przez ciebie również". Widzisz, jak szybko można się pogrążyć jednym zdaniem, a Ty zarzucasz mi kompromitację...
Jak w Dekalogu jest wszystko, co trzeba, skoro nie ma wszystkiego? Z którego przykazania wynika, że niewolnictwo jest złe? No słucham Cię. Cisza? Tak myślałem. Z którego przykazania wynika, że znęcanie się nad zwierzętami jest złe? Tak samo? Może Ci podpowiem: nie ma takiego przykazania. Wniosek z tego taki, że gdyby przykazania podyktował Bóg - jak chcesz, żeby było – to Dekalog byś miał IDEALNY (chyba, że jest to jakiś tajemniczy plan boski, którego sens muszą odnaleźć dzielni teologowie). Tak więc, dekalog jest do poprawki, ale Ty się do tego nie przyznasz. Ty bierzesz wszystko, co napisali na wiarę. I to Cię bardzo boli, że można wytknąć braki Twojej "idealnej" doktrynie.
Logiczne wyciąganie wniosków (mimo robienia dobrego wrażenia) to też nie jest Twoja najmocniejsza strona. Pytasz: "to teraz [przykazania] nie obowiązują?", wyciągając wniosek ze zdania "Dekalog to normy ustalone nie przez Boga, a przez ludzi, dla ludzi tamtych czasów", ale nie uwzględniasz kolejnego zdania "Według mnie potrzeba mu niazłego update, może nawet wersji 2.0". Stąd wnioskujesz, że nie obowiazują obecnie, a nie że obowiązują, ale są do poprawki? Trzeba wiele złej woli, albo trochę manipulacji, żeby tak to zinterpretować. Sprytnie udajesz, że nie wiesz, że chodziło o to, że Dekalog po pierwsze nie jest od Boga i po drugie sklecony został na miarę ludzi z czasów epoki brązu, którym obce były prawa człowieka, w tym kobiet i dzieci (możesz sie obrażać, powoli przestaje mnie to dziwić i chyba też interesować).
Czytając Twoje usprawiedliwienia, odnoszę wrażenie, że jesteś naznaczony religijną skazą. Masz w jednej ręce "wykrywacz" masonów, ateistów, komunistów i lewaków, a w drugiej ręce młot z wygrawerowanym katechizmem KK i teologiczną wykładnią. Jesteś takim nowoczesnym, forumowym inkwizytorem. Oni niegdyś walczyli z heretykami i odstępcami i im też się wydawało, że nie ma innej drogi od Jezusa Chrystusa, a w jego imię można wiele, a na pewno trzeba walczyć z "siłami zła". Zauważ, że Ty także...
Człowiek jest istotą, która całe swe życie trawi na próbach przekonania siebie, że jej istnienie nie jest bezsensowne.
Albert Camus
noteev
Awatar użytkownika
Inspektor
Posty: 2171
Od: 30 sty 2016, 12:40

Napisano: 15 cze 2017, 14:05

Kolega "teolog" zarzuca mi, że nie odnoszę się już do Wandei, jako wyznacznika upadku ludzi bez wiary. Jak mantrę słyszę "ateiści maja krew na rękach", a Wandea to ludobójstwo w imię ateizmu. Pomijając fakt, że przyznałem rację, iż to było ludobójstwo, nie usłyszałem od Ciebie, że działanie Świętej Inkwizycji to też ludobójstwo. Czytam tylko wyjaśnienia ze "słusznych" publikacji, że "motywem jej działania było zachowanie ładu społecznego", a wczuwając się w sposób rozumowania, jaki doprowadził do jej powstania, można usprawiedliwić twierdzenie, że "człowiek szerzący herezję stwarzał zagrożenie utraty przez innych życia wiecznego". Czyli według Ciebie Wandea, to przykład "ateistycznej zbrodni", a Inkwizycję trzeba zrozumieć i znaleźć dla niej historyczny kontekst. Nie dość tego, podobno procesy Inkwizycji to postęp na tle ówczesnych procesów i może ma to mieć takie przełożenie na rzeczywistość, jak wykonywanie kary śmierci zastrzykiem, zamiast poprzez powieszenie? Po prostu ręce same składają się do oklasków. Mógłbyś zostać spin doktorem. Masz talent.
Cały czas zarzucasz mi, że nie odróżniam rodzajów ewolucji, tylko nie chcesz się podzielić odpowiedzią na pytanie: skąd to domniemanie? Zarzucasz mi też, że milczę o Meksyku (przyznaję, mało o tym wiem, więc nie będę się wypowiadał i to nie ze względu na "jedność z ateistycznymi braćmi"(he,he)) i "wierzę" w Wielki Wybuch, choć napisałem Ci, co o tym myślę. Ty za to, bezpowrotnie umknąłeś od znacznie bardziej ważkich tematów:
a) doktryna każdej religii opiera się o nadprzyrodzone cuda, a wiara w nie doprowadza do strasznych rzeczy np. obecnego religijnego terroryzmu
b) liczba religii na świecie od 5 do 10 tys., więc która jest według Ciebie prawdziwa? Nie powiesz chyba, że wszystkie odwołują się do tego samego Boga...Poza tym, Ty też jesteś ateistą w stosunku do innych religii. Nie wierzysz przecież w to, że wersety Koranu zostały objawione Mahometowi przez Archanioła Gabriela, albo że Brahma jest emanacją jedynego Boga. Nie masz z tym problemu...?
c) jeśli powiem, że wierzę w zielone krasnoludki, które są moralnym absolutem, będziesz mnie traktował poważnie?
d) cały czas nie wiem, gdzie jest kościół "ateistycznej religii", gdzie sacrum, do którego rzesze ateistów sie modlą, co czczą, jak nazywają się ich święte księgi, jakie są ich nadprzyrodzone dogmaty?
e) co z tą potrzebą przynależności? Czyż ludzie krzyczący "Allahu Akbar", nie mają też potrzeby utożsamiania i przynależności do grupy...?
f) czemu nie chcesz przyjąć do wiadomości, że Twoja Święta Księga (jak i każda inna) zawiera stosy absurdów, sprzeczności, nietolerancji, braku wiedzy na temat otaczającego świata, niesprawiedliwości i schizy na punkcie seksualności, twierdząc, że jest to wyjęte z kontekstu...? Natomiast fragmenty o miłości i przebaczeniu (nie twierdzę, że tego tam nie ma) mają być objawionym słowem bożym...?
g) czemu milczysz na zarzut, że w każdej, "wielkiej" religii dzieciństwo ma kluczową rolę. Indoktrynacja w tym wieku zapewnia stały dopływ nowych członków. Czy nie byłoby bardziej uczciwie, gdyby każdy człowiek mógł wybrać religię lub brak religii w wieku dorosłym, rozpatrując argumenty za i przeciw? (nie martw się, dzieciństwo nie byłoby diabelskim okresem)
h) czemu nie odnosisz się do udowodnionych postaw moralnych u zwierząt, a spierasz się na temat tego czy moralność czerpiemy z religii, czy nie...?
i) co z tym świętym oburzeniem religii, gdy nauka zabiera się za tematy "zarezerwowane" dla religii? Powstanie życia, ewolucja człowieka, żródła moralności – na te rzeczy nie może nauka odpowiedzieć, bo to są atrybuty Boga. Jednak jeśli nauka odkrywa lek na nowotwór, to raczej nie wywołuje to większych oburzeń...

Wiesz co, czytając dotychczasowe argumenty, ja nawet nie oczekuję odpowiedzi na te pytania. I tak stwierdzisz, ze jest to jedna wielka kompromitacja...
Człowiek jest istotą, która całe swe życie trawi na próbach przekonania siebie, że jej istnienie nie jest bezsensowne.
Albert Camus
noteev
Awatar użytkownika
Inspektor
Posty: 2171
Od: 30 sty 2016, 12:40

Napisano: 15 cze 2017, 14:08

I czemu, do jasnej cholery, wstawiasz mi pół katechizmu, wykłady biskupów i linki do stron o zbawieniu? Odpowiedz mi sam na pytania, a nie "wysyłasz kolegów". Link to nie jest Twoja odpowiedź, a używając Twojego słownika, to "kalka".

[Anioł*] z kolei, podaje jakiś wymyślony przez siebie, czy skopiowany z jakiegoś dziwnego źródła "dekalog" (który jest bardziej śmieszny, niż straszny), a zapomina, że to samo można odpowiedzieć w drugą stronę. [Anioł*], Ty zeszłaś już poniżej poziomu "0", toć Ty jesteś "upadły Anioł". :D ) Gdy wspominałaś o Comte, miałem Cię za człowieka naprawdę oczytanego i wykształconego. Nie wiem, czy się to Ciebie tyczy, ale kiedyś ktoś powiedział: "można mieć wyższe wykształcenie, nie mając podstawowego". Te banialuki o "debilach", "paleniu krzyży najlepiej z katolikami", "nabijaniu księży na pal", "paleniu domów" (czy mi sie wydaje, czy cały czas obracamy się w kręgu kultury "ogniowej", jako pozostałości po mrokach średniowiecza :lol: ). To jest przerażające, nawet jak dla mnie, pogubionego bezbożnika bez zasad. Wiesz co, ale w kilku punktach, po małych modyfikacjach, muszę się z Tobą zgodzić. Z tym IQ to szacun, wiedziałem, że dojdziesz do takiego wniosku. Cieszę się także z tego, że doceniłaś w końcu zestaw argumentów niebędących do podważenia. Gratuluję. Ale wiesz, trochę przeceniasz możliwości. Nie trzeba wbijać "na blachę" całej "Świętej Księgi", żeby wytykać jej "baśniowe pochodzenie". Można się ograniczyć np. do Księgi Genesis, Księgi Powtórzonego Prawa, Księgi Sędziów i Księgi Liczb. Zapewniam Cię, to w zupełności wystarczy...
Wiesz co, odwołuję "przerażające". To jest po prostu śmieszne, w sensie "heheszkowe". Typowy materiał do kabaretu.

Nie będę odwoływał się do wcześniejszego posta (nawet ciekawego), gdyż wszystko zostało zaprzepaszczone Twoim, nieszczęsnym "dekalogiem"...
Ostatnio zmieniony 15 cze 2017, 14:10 przez noteev, łącznie zmieniany 2 razy
Człowiek jest istotą, która całe swe życie trawi na próbach przekonania siebie, że jej istnienie nie jest bezsensowne.
Albert Camus
noteev
Awatar użytkownika
Inspektor
Posty: 2171
Od: 30 sty 2016, 12:40

Napisano: 15 cze 2017, 14:09

Jeśli się dłużej zastanowić, to cały ten "atak na heretyka" jest przez to, że znalazł się intruz, co zaburza Wasz poukładany, ale jak widać kruchy świat. Jeśli byście nie byli pogubieni, nie zajmowało by Was tak moje stanowisko w sprawie Waszej religii. Jeśli byście byli pewni swych nadprzyrodzonych poglądów, nie obrażalibyście się na słowo "dzicinada", czy stwierdzenie o "głowach przerażonych kruchością wyznawanej doktryny"...
Na koniec powiem, że nie wiem jak byście się starali, nie będziecie w stanie mi udowodnić, że religia w którą wierzycie (jak i każda inna) i której tak zaciekle bronicie, jest PRAWDZIWA. Wasza cała argumentacja na nic się zdaje, gdy nie ustalimy tego, czy mówimy o rzeczach PRAWDZIWYCH, czy FAŁSZYWYCH. Jesli mówilibyśmy o prawdziwych to należałoby w nie wierzyć, ale jeśli o fałszywych, to nie powinniśmy w nie wierzyć. Jeśli natomiast nie potrafi się stwierdzić co jest prawdą, a co fałszem, to powinno się powstrzymać od wydawania wyroków. Jest nieuczciwością człowieka wiernego swoim przekonaniom, wierzyć w coś tylko dlatego, że jest użyteczne, a nie dlatego, że jest prawdziwe. Jeśli powiecie mi, że w to wierzycie, a ja nie będę w stanie tego zrozumieć, bo nie dostąpiłem łaski wiary, dalsza dyskusja staje się niemożlliwa. I nie mówcie, że ja mam Wam coś udowadniać, bo to Wy wierzycie w baśniowy świat, a nie ja. Jeśli ja twierdzę, że Zeus jest wymyślony, a Wy twierdzicie, że prawdziwy, bo doznaliście "łaski wiary", to ja mam udowadniać, że jest to fałszywy pogląd...? No wybaczcie, ale przypomina to płacz i tupanie nogą małego dziecka. Z mojej strony to nie jest obrażanie adwersarza, to jest argumentowanie na poziomie sprawy. Wy w tym momencie odwracacie się na pięcie i twierdzicie, że z zacietrzewionym i pysznym ateistą dyskutować nie będziecie. Normalnie obłęd.

Elmer niech Ci będzie, że się poddałem, ale nie chce mi się już dalej toczyć jałowego sporu. A że lubisz dominować - za wszelka cenę, mimo wszystko i na przekór – to już to widzę, jak odtrąbisz zwyciestwo wiary i dobra nad pychą i relatywizmem: "zabrakło argumentów skompromitowanej ideologii bez Boga" :)
Koszty uczestnictwa w tej dyskusji sa dla mnie zbyt wielkie. Po pierwsze, brzuch mnie boli, a po drugie rodzina narzeka, że za długo siedzę przy komputerze i nie mam czasu na uczestniczenie w rytualnych mszach :lol:

Idźcie w pokoju, pozwólcie innym mieć swoje zdanie i przestańcie hołdować twierdzeniu, że religia to jedna z rzeczy, która bardziej udała się ludziom...
Człowiek jest istotą, która całe swe życie trawi na próbach przekonania siebie, że jej istnienie nie jest bezsensowne.
Albert Camus
noteev
Awatar użytkownika
Inspektor
Posty: 2171
Od: 30 sty 2016, 12:40

Napisano: 15 cze 2017, 18:24

Panie noteev
Po pierwsze: mój ostatni post, tzw: Dekalog ateisty z pewnością nie jest przykładem refleksji podejmowanych na poozimie jak choćby studiów doktoranckich, czyli poważnych debat intelektulanych. Podkreśliłam to, określając w/w post (wytwór przypadkowej czyjeś twórczości)- mianem żartu. Pan powołuje się na swoje wysokie IQ a nie zrozumiał tego przekazu.Zatem tezę na temat tego, że jest pan poważnym rywalem intelektualnym utrącam. Przykro mi.
Po drugie: W żadnej ze swoich dotychczasowych wypowiedzi (na okoliczność poparcia swoich wniosków) nie odniósł się pan do współczesnego piśmienictwa naukowego, literatury w przedmiotowej sprawie (brak analiz statystycznych -brak podstaw metodologicznych)- więc proszę się nie dziwić, że czytelnik może odnieść wrażenie,że wiedza którą pan prezentuje - nie ma większej wartości merytorycznej. Zgubiła pana pycha.
Po trzecie: Ma pan szansę się zrehabilitować. Proszę uzupełnić swoje wypowiedzi, biorąc pod uwagę powyższe uwagi, a ja zbiorę to wszystko (stanowisko elmera, pana i swoje) i napiszę artykuł - opublikuję go później w recenzowanym czasopiśmie naukowym. Proszę nie robić wielkich oczu - temat jest świetny, oryginalny, warty dyskusji.
Po czwarte: Znam Comte'a. "Sypiałam z nim dość długo". Wie o tym nawet katolik elmer.Zresztą sypiałam także z innymi przedstawicielami ewolucjonizmu. A Spencer jaki był fantastyczny... To chyba jedyny powód,żeby uznać mnie za " upadłego Anioła".Podejrzewam,że brak panu wyobraźni socjologicznej i uzna mój status moralny - za dosłownie upadły.
Proszę docenić to, iż odpisałam panu w Boże Ciało - dzień, który jest dla mnie i mojej rodziny bardzo ważny. Cenię sobie ludzi mądrych - bez względu na światopogląd, nie mniej pan bardzo stracił w moich oczach.
[Anioł*]

Napisano: 10 sie 2017, 9:40

Noteev wróciłam do tego tematu na Forum, a właściwie odkurzyłam go, ponieważ uznałam, że materiał ten (cytaty KKK) to dobre źródło pod dyskusję na temat aktualnie podjętego zagadnienia "Dobra i zła oraz sumienia". Teraz z perspektywy czasu absolutnie zgadzam się z Tobą, że w całej tej dyskusji zastosowano błędną, ponieważ rozważanie zawężono do stanowiska KKK- teologów kościoła katolockiego z pominięciem filozofów, logików, reprezentujących różne okresy dziejowe, a co ważne odmienne spojrzenia na tę kwestię.
Dlatego zaproponowałam celowo Maxa Schelera czy Nicolasa Hartmana, a można jeszcze wielu innych.
Spośród wielu przykładów (cytaty poniżej) wybrałam te, które budzą moję nawiększe wąpliwości, a może inaczej, są przedmiotem wew.dociekania.
(Napisano: 14 cze 2017, 8:14 Napisano: 14 cze 2017, 8:14 przez Soar)
" KKK 1781 Sumienie pozwala wziąć odpowiedzialność za dokonane czyny. Jeżeli człowiek popełnia zło, słuszny sąd sumienia może być w nim świadkiem uniwersalnej prawdy o dobru, a zarazem o złu jego pojedynczego wyboru. Wyrok sądu sumienia stanowi rękojmię nadziei i miłosierdzia. Poświadczając zły czyn, przypomina o przebaczeniu, o które trzeba prosić, o dobru, które należy ciągle praktykować, i o cnocie, którą bezustannie należy rozwijać [b]za pomocą łaski Bożej".
Moje pytanie brzmi: "Sumienie" nie jest zbiorem wartości i zasad, którymi człowiek ( będacy w pełni rozumu) kieruje się w życiu i które powinien pielęgnowac? Dlaczego trzeba je rozwijać za pomocą łaski bożej? A co z osobami, które nie są ochrzczone w Chrystusie ? nie podzielają poglądu na temat istnienia Boga?

Uspokoimy przed Nim nasze serce. A jeśli nasze serce oskarża nas, to Bóg jest większy od naszego serca i zna wszystko (1 J 3, 19-20).KKK 1782 Człowiek ma prawo działać zgodnie z sumieniem i wolnością, by osobiście podejmować decyzje moralne. "Nie wolno więc go zmuszać, aby postępował wbrew swojemu sumieniu. Ale nie wolno mu też przeszkadzać w postępowaniu zgodnie z własnym sumieniem, zwłaszcza w dziedzinie religijnej " (Sobór Watykański II, dekl. Dignitatis humanae, 3).[/b]
To stwierdzenie z kolei stoi w sprzeczności z poprzednim i wieloma innymi stweirdzeniami, które mówią o tym, że trzeba postępować zgodnie z cnotami, które stają się wartościami. Warto w tym miejscu nawiązać do aktualnie podnoszonych przez KK wartości takich jak: obrona i ochrona życia, związki partnerskie osób tej samej płci czy wielości form życia rodzinnego ( kohabitacja itd). To człowiek ma się kierować wolnością sumienia w swoim wyborze czy nie? "Ale nie wolno mu też przeszkadzać w postępowaniu zgodnie z własnym sumieniem, zwłaszcza w dziedzinie religijnej". Nie rozumiem co to znaczy religijnej?
Pozostałych nie będę komentować, ponieważ nie mam czasu. Ale zobacz, przeczytaj uważnie. Wrócimy do rozmowy.
----------------------------------------------------------------

"KKK 1784 Wychowanie sumienia jest zadaniem całego życia. Od najmłodszych lat wprowadza ono dziecko w poznawanie i praktykowanie prawa wewnętrznego, rozpoznawanego przez sumienie. Roztropne wychowanie kształtuje cnoty; chroni lub uwalnia od strachu, egoizmu i pychy, fałszywego poczucia winy i dążeń do upodobania w sobie, zrodzonego z ludzkich słabości i błędów. Wychowanie sumienia zapewnia wolność i prowadzi do pokoju serca".

"KKK 1785 W formowaniu sumienia słowo Boże jest światłem na naszej drodze; powinniśmy przyjmować je przez wiarę i modlitwę oraz stosować w praktyce. Powinniśmy także badać nasze sumienie, wpatrując się w krzyż Pana. Jesteśmy wspierani darami Ducha Świętego, wspomagani świadectwem lub radami innych ludzi i prowadzeni pewnym nauczaniem Kościoła (Por. Sobór Watykański II, dekl. Dignitatis humanae, 14).
My life as a writer consists of one eighth of talent and seven eighth of discipline.
Strength does not come from physical capacity. It comes from indomitable will.

John Irving & Mahatma Gandhi
Nastka
Awatar użytkownika
Praktykant
Posty: 41
Od: 20 lip 2017, 21:14

PoprzedniaNastępna

  
Strona 14 z 16    [ Posty: 152 ]




NIE PRZEGAP WAŻNYCH INFORMACJI! POLUB NASZ PROFIL NA FACEBOOKU
[ ZAMKNIJ ]