Ofiara wyrodnego ojca – jak ratować?

  
Strona 1 z 1    [ Posty: 4 ]

Moderator: heiland

Napisano: 11 lip 2020, 12:06

Dzień dobry,

Być może ktoś z Państwa wskaże sposób jak ratować ofiarę wyrodnego ojca (alkoholizm, przemoc, groźby pozbawienia życia, brak alimentacji, sprawy sądowe, Niebieska Karta etc) przed łożeniem na rzecz wygodnego życia „tatusia”. Sprawa jakich wiele: po „pracowitym” życiu tatuś zgłasza się do pomocy społecznej, która przyznaje miejsce w DPS – i rozpoczyna ściganie ofiary (która już dawno temu wyprowadziła się z rodzinnego miasta uciekając przed swoim prześladowcą i usiłuje jakoś rozpocząć życie – młoda dziewczyna, jeszcze w trakcie nauki, ale pracująca, straumatyzowana, przerażona sytuacją). Wniosek o zwolnienie z opłat jest całkowicie zignorowany (trwa to już kilka miesięcy), pracownicy OPS nie odróżniają art. 64 od art. 64a tłumacząc, że skoro nie było pozbawienia praw rodzicielskich, to żadne zwolnienie z opłat nie przysługuje. OPS oczywiście zna całą sytuację rodzinną od dawna we wniosku o zwolnienie wszystko jest też dodatkowo opisane i udokumentowane. Wszystko na nic.

Działaniem równoległym do zignorowania wniosku o zwolnienie jest usiłowanie nakłonienia ofiary do „dobrowolnego” podpisania umowy. Dziewczyna jest absolutnie przerażona tą sytuacją, boi się oczywiście nie tylko wyrodnego ojca, ale przede wszystkim pomocy społecznej (i np. płatności za kilka lat wstecz, bo dopiero teraz organy „się wzięły i przebudziły”).

Jestem pewien, że takie sytuacje są Państwu doskonale znane. Wiem też, że część z Państwa uważa, iż pieniądze należy ściągać z ofiar absolutnie bezwzględnie: miałem kilka miesięcy temu na tym forum dyskusję z osobą niezwykle sprawną w paragrafach na temat sytuacji, w której dziewczyna wychowała się w rodzinie zastępczej, bo ojciec siedział w więzieniu za znęcanie się nad rodziną. Oczywiście – ofiary z opłat „na tatusia” nie zwolniono… Zdaniem mojego adwersarza, tworzenie takich sytuacji idealnie wprost wpisuje się w misję pomocy społecznej. Miałem też krótką wymianę zdań z kimś, kto zachwalał obecne rozwiązania w duchu „się nie pierniczyć tylko ustalać im opłaty, łaski nie robią” przy wtórze komentarzy „wyrodna cholera, miga się”.

Mam nadzieję, że to jednak nie oddaje sposobu myślenia pracowników pomocy społecznej o ofiarach wyrodnych rodziców – i że dla wielu spośród Państwa taka sytuacja (choć korzystna dla budżetu gminy) jest moralnie skandaliczna. Być może Państwo jakkolwiek wskażecie, co robić. Nie chodzi mi o składanie wniosku o zwolnienie – ten jest po prostu przez OPS całkowicie ignorowany. Nie chodzi też o to, że ofiara może wnieść ponaglenie – to już zrobiła. Chodzi raczej o to, w jaki sposób dotrzeć do umysłu urzędnika podejmującego decyzje (może i serca…?), aby przekonać go, że nie jest dobrą rzeczą, kiedy ofiara płaci za kata. Chodzi mi o to, jak praktycznie można wpłynąć na tę sytuację. Państwo znacie sytuację od drugiej strony barykady (nie z perspektywy ofiary, ale gminy poszukującej u tych ofiar środków budżetowych), i na pewno lepiej wiecie, jak można byłoby w tej sytuacji pomóc. Prasa? Lokalny radny? Biuro poselskie? Interwencja RPO? Internet? Co może skłonić urzędnika do wyjścia poza schemat „a mnie burmistrz zakazał udzielać zwolnień, bo w kasie gminy pusto” - oraz "ustalać opłaty i się nie pierniczyć"?
Będę wdzięczny za jakiekolwiek sugestie.
Pozdrawiam serdecznie
obserwator
Stażysta
Posty: 92
Od: 03 cze 2018, 21:36
Zajmuję się: nauka


Napisano: 13 lip 2020, 11:47

Niestety, ale za każdym "ukłonem" w stronę klienta idzie tłumaczenie się kontrolującym, czy własnie burmistrzowi, skarbnikowi.
Zarzuty o braku gospodarności mogą doprowadzić nawet do zrzucenia szefa ze stołka.
Więc szefowie się boją a pracownicy muszą wykonywać polecenia.
Dziewczyna niech odda sprawę do sądu. Oczywiście z pomocą prawnika. Mamy taki przypadek. Córka udowodniła przemoc, opuszczenie w dzieciństwie i dostała wyrok o zwolnieniu z odpłatności.
Niestety więcej nie pomogę, nie zajmuję się dps-ami a pyta nie będę, ciężki człowiek u nas to obrabia ;)
malinkka
Stażysta
Posty: 107
Od: 28 gru 2018, 10:20
Zajmuję się: PS

Napisano: 13 lip 2020, 12:30

https://adwokatrodacki.pl/blog/jak-bron ... a-rodzica/
jedyne wyjście, to wnieść sprawę do sadu, będzie miała spokój na długo.
Hipolita
Awatar użytkownika
Referent
Posty: 347
Od: 11 sie 2017, 13:42
Zajmuję się: pomoc społeczna

Napisano: 13 lip 2020, 18:06

Bardzo dziękuję,
domyślam się, że realia są dla tych nieszczęśników dość paskudne, ale dobrze, że jest nadzieja i że zdarzają się też szczęśliwe zakończenia (szkoda, że ofiara musi bronić się przed pomocą społeczną aż w sądzie, no ale taka jest niestety rzeczywistość)
Pozdrawiam
obserwator
Stażysta
Posty: 92
Od: 03 cze 2018, 21:36
Zajmuję się: nauka


  
Strona 1 z 1    [ Posty: 4 ]
NIE PRZEGAP WAŻNYCH INFORMACJI! POLUB NASZ PROFIL NA FACEBOOKU
[ ZAMKNIJ ]
Usuń ciasteczka witryny