O pracy w DDz marzyłam od dawna. Pracowałam kilka lat w szkole i w końcu udało mi się przenieść do DDZ. ZAczęłam pracę rok temu. Byłam szczęśliwa. Miałam (tak sądziłam) dobry kontakt z dziećmi. Dzwoniły do mnie o każdej porze dnia, a nawet w nocy. Wydawało mi się, że dobrze weszłam w nową rolę. Ze zdziwieniem patrzyłam na starsze koleżanki, które trzymały te dzieciaki na dystans i mówiły:,, tu liczy się tylko dyro, bo to on podejmuje każdą decyzję i wydaje każdą złotówkę\".Poszłam na 3 tygodnie urlopu. W tym czasie dzieci były na wypoczynku. Dziś wracam do pracy, a one zachowują się tak, jakby mnie nie znały, nie widziały.Co zrobiłam nie tak? Czy to u nich normalne? Czy może jestem jednak do niczego?
A kim ty jesteś żeby stać się dla nich kimś? Kogo próbujesz zastąpić? Te dzieciaki są do tyłu ze wszystkim w życiu. Naucz je czegoś mądrego życiowego, a nie paś swego ego \"mam dobry kontakt z dziećmi\". Po co do ciebie dzwonią - uczysz je że można łamać granicę lub że one w ogóle nie obowiązują. Do ludzi się nie dzwoni po nocy. W przyszłości będą miały pretensje bo \" dzwoniłam do kuratora pracownika socjalnego psychologa, a on mi powiedział że o tej godzinie nie pracuje - nic go nie obchodzi\".
Kobieto, spokojnie, uwierz mi,ze takich \"wzlotów i upadków\" będzie jeszcze sporo - albo to zaakceptujesz, nabierzesz dystansu a wtedy z czasem będzie ich coraz mniej albo zmień pracę bo się \"wypalisz\" zanim się na dobre \"rozkręcisz\"
Można być dobrym wychowawcą, nie będąc \"na pstryknięcie\" dzieci przez 24 h na dobę
Trzymam kciuki
Pozdr
Podpisuje sie pod słowami Wojtka!a tak na marginesie to chyba zbyt emocjonalnie podchodzisz do tej pracy,kazde doswiadczenie uczy i trzeba z tego wyciagnąc wnioski dla siebie.pozdrawiam na kilka dni przed urlopem:)
Człowieku rozum Cie opuścił, czy Cie z tej szkoły zwolnili,jak marzyłaś o pracy w ddz to trzeba było iść na wolontariat, a w szkole pracować cały czas. Wiec kochana nie użalaj się tak za bardzo. dobranoc. (ps. śmiechu warte)