psycholog w Punkcie Interwencji Kryzysowej założył NK, sprawca przemocy: były mąż alkoholik, osoby doznające przemocy psychicznej: była żona i 17-letnia córka, w przypadku córki jest to przemoc psychiczna polegająca na ciągłym niepokojeniu (nic więcej nie zaznaczono), mężczyzna nie stosuje przemocy fizycznej.Wszyscy mieszkają w dwupokojowym mieszkaniu w bloku, mężczyzna nie pracuje, nie płaci alimentów, otrzymuje zasiłki z pomocy społecznej, nie leczy się (po kilku odwykach), kobieta wyjeżdża co jakiś czas do pracy do Niemiec, żeby mieć za co utrzymać dom i córkę oraz spłacić zadłużenie mieszkaniowe,wówczas córka przebywa z ojcem (dogląda ją systematycznie i stale rodzina kobiety). Karta została przesłana do Ośrodka Pomocy Społecznej i zaczęła się procedura. Problemem jest, że pojawił się zarzut ze strony Policji w stosunku do psychologa, że Punkt Interwencji Kryzysowej nie złożył pisma do prokuratury w kwestii przemocy wobec dziecka....Punkt czynny jest 2,5 godz dziennie i działa na zasadzie poradnictwa specjalistycznego.... pewnie to błąd z tym nie zgłoszeniem, ale jak teraz z tego wybrnąć, czy instytucji grożą jakieś konsekwencje?
Psychologa Gops namawia do wykreślenia z NK informacji o stosowaniu przemocy wobec 17-latki... Nie wiem co o tym myśleć? Gops uznawał tą rodzinę za oddzielnie gospodarującą tj. córka z matką, a mężczyzna osobno, dlatego otrzymywał zasiłki. Prawda jest taka, że kobieta rok temu wniosła o rozwód, bo choroba męża pogłębiała się, rozwód uzyskała, a były mąż został w mieszkaniu (mieszkanie jest własnością córki). Kobieta płaci rachunki, czynsz, kupuje jedzenie, z którego on tez korzysta, bo nie jest w stanie mu ona tego zakazać, gdyż sam wybiera jedzenie z lodówki (choć coraz mniej je, gdyż stale pije). Córka nie chce pomocy psychologa, nie chce rozmawiać, chce żeby tata wyprowadził się z domu.