Mam klientkę-nasze dzieci razem się uczą,prywatnie się znamy, jesteśmy "na cześć". Przyniosła podanie na opał. Ale nie w tym rzecz. Ona przychodząc do Ośrodka nie mówi dzień dobry (nie siedzę w pokoju sama) tylko "no hej,co tam".. To trochę krępujące w stosunku do moich współpracownic... Też tak macie?
Przykro mi to mówić ale chyba właśnie straciłaś koleżankę!
Ponieważ odmawiając pomocy oczywiście jesteś ta niedobra.
Przyznając opał, oczywiście dasz jego za mało - tez jesteś ta zła
Sorry taka nasz praca, nic na to nie poradzisz.
Pracuję w środowisku, w którym mieszkam. Też spotykają mnie takie sytuację. Jeżeli jestem z kimś na "cześć" to przy tym zostaję, ale mimo wszystko zachowuję dystans. Nie ma żadnych rozmów na tematy prywatne, szybko ucinam taką pogawędkę. Wtedy taka znajoma wie, że traktowana jest na równi z innymi i też nie pozwala sobie na jakąś większą zażyłość.
Zażyłość zażyłością, szczerze mówiąc nie ma dla mnie większego znaczenia, czy moja znajoma powie mi przy współpracownikach "cześć" czy też "dzień dobry", czy pogadamy o dzieciach czy też nie... Takie podejście pachnie mi trochę jakąś hipokryzją... Najważniejszy jest obiektywizm przy wnioskowaniu i przyznawaniu zasiłków.
Musisz jej kiedyś na osobności powiedzieć że jako zwykły socjalny masz ograniczone możliwości wynikające z przepisów i budżetu. Nie ty ostatecznie decydujesz o kwocie zasiłku celowego.
Inaczej obrazi sie na ciebie.
wg mnie nie ma co sztucznie przechodzić na "pani", ponadto osoby korzystające z pomocy nie są gorsze od nas, a my lepsi od nich, nie ma co się tak odcinać, jednak z powodu bliższej znajomości poprosiłabym, żeby to koleżanka z pracy się tym przypadkiem zajęła (a ja się kiedyś w podobny sposób zrewanżuję)
Taka sytuacja, to prawdziwy test na koleżeńskość i przyjaźń. Nasze zachowania powinny być asertywne.Nasi znajomi nie powinni mieć wpływu na nasze decyzje.