ZAROBKI W ŚRODOWISKOWYM DOMU SAMOPOMOCY

  
Strona 9 z 13    [ Posty: 129 ]

Moderator: voodoo

Napisano: 31 paź 2012, 9:59

To przepraszam Janku, myślałam że tylko etat kierowcy
~elwira


Napisano: 31 paź 2012, 23:05

zarobki w orewie są znacznie wyższe z tytułu zakwalifikowania jej pod edukacje, średnio (na papierze) :
ok 2200 pomoc (sprzątanie, zmiana pampersów, karmienie dzieci) + premie
ok 3400 nauczyciel/rehabilitant + premie, dodatki z okazji dnia nauczyciela 1/2 pensji
Kadra ma obowiązek się doszkalać, częściowo zwracają koszty, czasami opłacają całe kursy, orew podlega pod stowarzyszenie
~Irmina

Napisano: 10 kwie 2013, 12:56

Ja od stycznia podniosłam pensje z 1750 na 1945 zł brutto- wszytscy instruktorzy mają jednakową płace ponieważ 6 jest z tytułem magistra pedagogiki i podyplomówkami z oligofrenopedagogiki. Wszyscy młodzi z doświadczeniem. Staż pracy 5 lat, liczne szkolenia,podmyplomówki, kursy, konferencje. Rożnica między moją pensją kierowniczą a ich to 500 zł. Zero dodatków, urlopowych, stażowych(działamy przy organizacji) czasmi na koniec roku po wielkich trudach nagroda - oszczędzamy na nią solidarnie cały rok. Wniosek smutny: nie ma szans na wiekszą podwyżkę, a uważam, że pensja instruktora powinna wynosić ponad 2000 netto. Dotacja miesięczna wojeowdy 30,000zł. z czego ponad 20 tys. to pensja, 3,500 paliwo, 2,500 materiały do terapii (w tym trening kulinarny), reszta to media, ubezpieczneia, naprawy - nie ma możliwości zaoszczędzenia na niczym. Praca bardzo trudna, psychicznie i fizycznie, kontrole począwszy od urzędu wojewódzkiego na sanepidzie skończywszy, papierologia, roszczeniwoi uczestnicy i ich rodzice. Moim zdaniem dotacja na uczestnika gdyby wynosiła 1400 zł - jak jest w WTZ np dała by możliwość bardziej godziwych płac. Może udało by nam się wspólnie zoorganizować jakieś duże spotkanie przedstawicieli ŚDS-ów w Ministerstwie bo zaczyna być naparwdę bardzo źle.
~Zakręcona

Napisano: 11 kwie 2013, 13:25

Ja od stycznia podniosłam pensje z 1750 na 1945 zł brutto- wszytscy instruktorzy mają jednakową płace ponieważ 6 jest z tytułem magistra pedagogiki i podyplomówkami z oligofrenopedagogiki. Wszyscy młodzi z doświadczeniem. Staż pracy 5 lat, liczne szkolenia,podmyplomówki, kursy, konferencje. Rożnica między moją pensją kierowniczą a ich to 500 zł. Zero dodatków, urlopowych, stażowych(działamy przy organizacji) czasmi na koniec roku po wielkich trudach nagroda - oszczędzamy na nią solidarnie cały rok. Wniosek smutny: nie ma szans na wiekszą podwyżkę, a uważam, że pensja instruktora powinna wynosić ponad 2000 netto. Dotacja miesięczna wojeowdy 30,000zł. z czego ponad 20 tys. to pensja, 3,500 paliwo, 2,500 materiały do terapii (w tym trening kulinarny), reszta to media, ubezpieczneia, naprawy - nie ma możliwości zaoszczędzenia na niczym. Praca bardzo trudna, psychicznie i fizycznie, kontrole począwszy od urzędu wojewódzkiego na sanepidzie skończywszy, papierologia, roszczeniwoi uczestnicy i ich rodzice. Moim zdaniem dotacja na uczestnika gdyby wynosiła 1400 zł - jak jest w WTZ np dała by możliwość bardziej godziwych płac. Może udało by nam się wspólnie zoorganizować jakieś duże spotkanie przedstawicieli ŚDS-ów w Ministerstwie bo zaczyna być naparwdę bardzo źle.
~zakręcona

Napisano: 17 kwie 2013, 20:50

Zakręcona... jak ja zazdroszczę Twoim pracownikom szefa z takim podejściem... nasz uważa jedynie, że się nie staramy, zanudzamy uczestników, jesteśmy roszczeniowi i nic nam nie pasuje. Nie mam mowy o tym, że praca jest wyczerpująca psychicznie i fizycznie. Jeśli tak twierdzimy i dostrzegamy objawy wypalenia zawodowego, to ponosimy za to pełną odpowiedzialność i jest to wyłącznie nasza wina (podobnie zresztą jak w każdej innej kwestii). Przecież uczestnicy są wspaniali a praca z nimi to sama przyjemność, tylko my nie umiemy się nimi zająć i jesteśmy dla nich za mało \"rozrywkowi\"... Jeśli cokolwiek można nam \"obciąć\" to zostanie to obcięte. Nawet woda w lecie nigdy się nam nie należała i nie należy, a co tu myśleć o lepszych zarobkach. W sprawach uczestników oraz na prośbę ich rodziców jest możliwe zapukanie do nieba bram i załatwienie sprawy, jednak jeśli chodzi o nas - nigdy. Nie ma czegoś takiego jak dbanie o pracownika. Czasem jedynie zdziwienie, że jeszcze nie szukamy innej pracy. I nawet najmniejszego wsparcia ze strony kierownika ponieważ jego zdaniem jesteśmy najprawdopodobniej jedynie bandą wiecznie niezadowolonych ...nawet nie wiem jak nas nazwać bo nie czujemy się ani jak terapeuci, ani powoli już nawet jak ludzie, którzy nie chcą skakać pod sufit z radości że dostają do ręki 1300 po siedmiu latach tej miłej, lekkiej i przyjemnej pracy. Takie odnosimy wrażenie ale nawet nie możemy powiedzieć głośno jak się czujemy ponieważ zostaniemy zasypani absurdalnymi odpowiedziami, następnie przez tydzień będzie tzw. foch, następnie złośliwe uwagi na każdym kroku i z doświadczenia wiemy, że dla świętego spokoju nie warto pytać o nic co ma związek z naszym losem w pracy. Jest to temat tabu, a kto go poruszy z automatu jest \"pod kreską\". Przez pierwsze 4 lata byłem zachwycony tą pracą, oddawałem się jej w zupełności często poświęcając czas wolny oraz z powodu braku wyposażenia często pracując na własnym prywatnym sprzęcie i nie zamieniłbym tej pracy na żadną inną. Jednak chyba wreszcie do mnie dotarło, że nie jestem terapeutą tylko zwykłym frajerem, który był cacy dotąd, dokąd nie zaczął traktować tej pracy w kategoriach innych niż pasja połączona z wolontariatem. Chyba czas zwolnić miejsce nowym, młodym, niewypalonym pracownikom zwłaszcza, że szefowi nie zależy w żadnej mierze na doświadczonej i sprawdzonej kadrze, a jedynie na takiej, która nie będzie się dopominać \"o swoje\". Smutne to trochę... Oczywiście, że my jako pracownicy też na pewno nie jesteśmy święci i moglibyśmy dużo poprawić, jednak brak nam już jakiejkolwiek motywacji. Chciałbym o tym pogadać z szefem ale jak pisałem mogę jedynie liczyć jedynie na próbę pokazania mi, że całe zło świata to wyłącznie moja wina, z tego względu nie ma nawet co próbować. Ale się rozgadałem :-). I nawet nie do końca na temat, ale jakoś mi lepiej kiedy się trochę wyżaliłem :-). Pozdrawiam wszystkich pracowników ŚDS-ów i życzę siły do dalszej pracy! :-)
~Tomek

Napisano: 19 kwie 2013, 13:32

Czasmi trzeba się wygadać Tomaszu bo napewno to pomaga. Wychodze z założenia, że w pracy, zwłaszcza w takiej, powinno sie tworzyć drużynę, zawsze bronię swoich terapeutów przed wiecznie rozczeniowymi rodzicami. Jeżeli coś mi sie nie podoba to mówię to pracownikowi prosto bez owijania w bawełnę i zawsze uważnie słucham co ma do powiedzenia. Dużo przebywam też w uczesnikami, także jestem w stanie obiektywnie ocenić niektóre zaistniałe sytuacje. Wiadomo narzekań i racji jest tyle to ludzi ale zasada jest prosta wykonywać to co do każdego należy i rozładowywać napięcia i konflikty na bieżąco, a jakoś to wszystko sie toczy.
Tak apropo to zawsze im powtarzam (uśmiech), żeby szanowali szefa swojego - bo mogą trafić na gorszego:).
Wracając jednak do tematu to uważam, że musimy głośno zacząć krzyczeć na teamt naszych płac i warunków pracy!
~zakręcona

Napisano: 19 kwie 2013, 19:02

Jak najbardziej, najwyższy czas zacząć działać bo już wiemy, że z samego narzekania to jakichś przesadnych profitów nie doświadczamy ;-). Pytanie tylko, czy ktokolwiek będzie chciał nas wysłuchać..? Nie dowiemy się tego jeśli nie sprawdzimy :-). Największym problemem zapewne będzie to, w jaki sposób możemy się zorganizować? Nie wiem ile jest ŚDS-ów w Polsce ale podejrzewam, że całkiem pokaźna liczba ludzi by się uzbierała. Póki co każdy się wścieka \"w swoim ogródku\" i nic z tego nie wynika. Może na początek spróbować za pośrednictwem strony petycje.pl (chociaż podchodzę do tego sceptycznie i nie mam pojęcia czy to cokolwiek daje). Trzeba tylko przygotować odpowiednią petycję i wysłać maile do wszystkich ŚDS -ów z propozycja podpisania - na pierwszy rzut oka wygląda to na możliwe do zrealizowania. Propozycje samej petycji można by wrzucać nawet tutaj i razem możemy wybrać najlepszą, którą umieścimy na stronie petycje.pl (miejmy tylko nadzieję, że ktoś to forum przegląda). To tak \"na szybko\" mi do głowy wpadło, ale może ktoś z Was ma lepsze i skuteczniejsze pomysły? Wrzucajcie wszelkie propozycje i może na coś razem wpadniemy. Jedno jest pewne - póki siedzimy cicho NIKT się nami nie zainteresuje, a do stracenia mamy niewiele (no, może tylko pomoc prawnika się przyda bo kiedy mój szef się dowie, że chcemy zawalczyć o swój los to możemy mieć poważne problemy :-). )
~Tomek

Napisano: 23 kwie 2013, 16:20

ŚDS- prywatne folwarki kierowników- o tanich i wyrachowanych pomysłach. Słyszę o tym jak kierownicy wypożyczają sprzęty z terapii do celów prywatnych, jak wieczorami korzystają z kuchni, produktów- także w celach prywatnych- uroczystości rodzinne.
Pseudo pomagacze- zgroza - po 10 latach zrezygnowałam z pracy w ŚdS- i jestem szczęśliwa ! obłudnicy .
Pisać do wydziałów polityki swojego województwa.
Nie wspomnę o kłamstwach na listach obecności uczestników, podpisach podrabianych- byle dotacja była. O poniżaniu pracowników słyszę do dziś na każdym kroku.
ania
~ania
Podinspektor
Posty: 1943
Od: 18 maja 2011, 16:30
Zajmuję się:
Lokalizacja: C, Polska

Napisano: 26 kwie 2013, 0:12

Zgadzam się z zakręconą. Zarobki są śmieszne, wręcz żałosne. Proponuje zabrać się w końcu za tą sprawę i to zmienić. Może jakaś petycja, strajk, a najlepiej zmiana ministra!!!
~zośka

Napisano: 26 kwie 2013, 18:35

zarobki są faktycznie mało satysfakcjonujace... można powiedzieć że to forma wolontariatu połączona z etatem :)
Natomiast w mym przypadku zarobki to jedyny element na który mogę nażekać... - 100% swobody w realizacji zajęć, mogę wykazać się swą kreatywnością itd. Biurokracja - w mym odczuciu właściwie jej nie ma - gdyż zajmuje ok 30 min dziennie
Co prawda kilkadziesiad osób niepełnosprawnych bywa obciążająca ale nie ma pracy w której otrzymuje się wynagrodzenie bez określonej dawki stresu....
~wojtek509


  
Strona 9 z 13    [ Posty: 129 ]
NIE PRZEGAP WAŻNYCH INFORMACJI! POLUB NASZ PROFIL NA FACEBOOKU
[ ZAMKNIJ ]
cron Usuń ciasteczka witryny