Czy często zwalniacie z opłat za DPS ?

  
Strona 1 z 1    [ Posty: 6 ]

Moderator: Tom.

Napisano: 17 lis 2020, 23:03

Cześć, w swojej karierze zdarzało mi się podejmować takie decyzje i zastanowiło mnie jak by postąpili pracownicy w innych ośrodkach...
Chodzi mi o sytuacje gdzie w DPS przebywa tzw.wyrodny rodzic. Oczywiście wiele sytuacji reguluje prawo i tego musimy się trzymać (np.był pozbawiony praw rodzicielskich). Są jednak sytuacje, których prawo nie precyzuje ale JUŻ na pierwszy rzut oka widać, że ściganie zstępnych o dopłaty do DPS jest "sprzeczne z zasadami współżycia społecznego".
Jest to bardzo szerokie pojęcie dlatego chcę się skonsultować jak inni postępują przy takich sprawach. Ten post traktuję wyłącznie jako samokształcenie i wymianę doświadczeń, chce zobaczyć różne punkty widzenia na tą samą sprawę.
Dlaczego akurat poruszam wątek DPS-ów ? W mojej placówce ostatnio pojawiło się dość dużo takich spraw. I wszystkie spadły na mnie ;). Mam doświadczenie i własne zdanie na poszczególne sytuacje ale myślę, że warto też poznać opinię innych kolegów z branży :).Może coś robię źle ? A może moje pomysły przydadzą się komuś? :).

Najnowsza sprawa w skrócie - ponad 80 letni ojciec w DPS od 15 lat (poprzednio w ZOL), porzucił rodzinę w zasadzie zaraz po urodzeniu dziecka, nigdy nie płacił alimentów, alkoholik - ale NIE znęcał się nad żoną, po prostu któregoś dnia poszedł sobie i już. Rozwodu nie mają, władzy rodzicielskiej nie pozbawiony. Dziecko wychowywała matka. Obecnie syn przechodzi na emeryturę ale jego sytuacja finansowa jest całkiem niezła (żona pracuje i dobrze zarabia, a emeryturę dostanie też niezłą). Ponadto ten syn dostał wysoką odprawę z pracy w związku z odejściem (ponad 100 tys.). Na wywiad się zgodzili, wszystko ok, ale absolutnie nie wyraża zgody na dopłaty do pobytu ojca którego NIE ZNA i który nigdy nie dał na niego nawet złotówki.
Jaką drogę byście obrali ? Próbować wszelkimi sposobami wyegzekwować dopłatę (mamy przecież różne "narzędzia" i stosowne przepisy) ? Czy też zwolnić z opłat (napisał pismo) bazując na całokształcie sytuacji rodzinnej ?
Figa
Praktykant
Posty: 4
Od: 17 lis 2020, 22:26
Zajmuję się: PS


Napisano: 18 lis 2020, 10:15

Dzień dobry,
bardzo ucieszył mnie Pani post. Nie jestem pracownikiem pomocy społecznej, ale znam sprawę niejako z drugiej strony barykady: miałem okazję walczyć (skutecznie) w obronie swojej rodziny w podobnej sprawie.

W sprawie są dwa aspekty:
1. Ludzki
2. Finansowy (interes budżetowy gminy)
3. Prawny

ad 1. Co do ludzkiego, to chyba prawie nikt nie uważa, że skrzywdzone dziecko ma łożyć na krzywdziciela. Sądzę, że tego wątku nie warto nawet rozwijać. Z Pani postu wynika, że też tak Pani uważa.

ad 2. Tu oczywiście jest na odwrót: gmina jest zainteresowana maksymalizacją przychodów, a to, że odbywa się to z krzywdą ludzką to odrębna kwestia. Niekiedy zdarza się więc, że pracownik pomocy społecznej uznaje się przede wszystkim za strażnika budżetu - i wszelkimi metodami stara się doprowadzić do tego, aby nieszczęśników finansowo wydrenować, lekceważąc względy ludzkie. Tu pytanie: czy pomoc społeczna to raczej instytucja typu "komornik", czy raczej typu "pomagamy ludziom".

ad 3. Tutaj oczywiście ups pozwala na udzielenie zwolnienia. Od 4.10.2019 poszerzono katalog otwarty w art 64 (zmieniono też art 64a) dowartościowując względy społeczne. Ale już wcześniej istniała cała potężna gama orzeczeń sądów administracyjnych, które absolutnie jednoznacznie stwierdzały, że tego typu sytuacje wymagają szczególnej ostrożności i wnikliwości. W sprawie ofiar ściganych przez pomoc społeczną występowali też: Rzecznik Praw Obywatelskich, Rzecznik Praw Dziecka, Federacja Socjalnych etc.

Z Pani postu wynika jasno, że ma Pani ludzkie odruchy, natomiast - co zrozumiałe - chce Pani też postąpić zgodnie z literą prawa. Już na tym forum zamieszczałem mnóstwo linków do orzeczeń, pism RPO, RPD etc, postaram się dzisiaj odnaleźć i wkleić. Orzeczeń jest przynajmniej kilkanaście.

Domyślam się, że ma Pani nad sobą "panią kierownik" (lub pana), która a nuż mówi "a my to nie zwalniamy! Rodzic to rodzic - przecież spłodził, to o co chodzi? Jak się nie podoba, to niech się odwołują! Ja mam budżet". Oby nie - choć na pewno tak się zdarza (o czym świadczą reportaże medialne czy sprawy przed WSA). Jeśli przełożeni mają odrobinę rozsądku (i serca), to łatwo będzie ich przekonać. Ale jeśli akurat taka jest Pani sytuacja, to warto uświadomić decydentów, że nie jest już tak łatwo, jak kiedyś: przeypisy się zmieniają, jest pełno orzeczeń, media coraz częściej o takich sprawach piszą (czy warto być bohaterem reportażu w TVN?), RPO otwiera postępowania. Ofiary się bronią, coraz bardziej mają świadomość tego, że są instytucje, które pomogą im w walce z pomocą społeczną (naszej rodzinie pomagał RPO) - i że repertuar środków obronnych jest spory.
Pozdrawiam serdecznie! Postaram się odnaleźć linki do tych wpisów gdzie są przykładowe orzeczenia
obserwator
Stażysta
Posty: 121
Od: 03 cze 2018, 21:36
Zajmuję się: nauka

Napisano: 19 lis 2020, 13:56

Bardzo dziękuję za Pana wypowiedź i zgadzam się z nią.
Szkoda, że nikt więcej nie chce się wypowiedzieć w tej sprawie. Ciekawa jestem jak to wygląda u innych kolegów z branży. Przeczytało posta 100 osób. Odpowiedział tylko Pan. Czy w innych placówkach nie ma takich spraw? Nie jestem śledczym. Interesuje mnie jak pracownicy podchodzą do takich spraw. Nie oceniam nikogo, bo każdy ma swoje racje.
To raczej ma być wymiana doświadczeń.
No dobra, jest jeszcze jeden powód... ;) . Córka studiuje pedagogikę społeczną i socjalną i chciała pisać pracę magisterską z takiego tematu. Ponieważ ja pracuję w MOPS-się mogę się z nią dzielić doświadczeniami. Ale chcę się też zorientować jak robią inni. Sytuacja, którą opisałam jest PRAWDZIWA i sprawę rozpatruję służbowo, więc interesuje to MNIE, ale przy okazji może i córka skorzystać. A gdzie lepiej pozyskać takie informacje jak nie w internecie? :). Tu jesteśmy anonimowi i nikt się nie musi obawiać że przełożony się dowie.
Może jednak ktoś jeszcze się wypowie?
Figa
Praktykant
Posty: 4
Od: 17 lis 2020, 22:26
Zajmuję się: PS

Napisano: 19 lis 2020, 15:31

Dzień dobry,
to bardzo dobra wiadomość że Pani córka chce zająć się takimi problemami w pracy magisterskiej - bardzo ważne jest zebranie danych na temat skali zjawiska (de facto - pokrzywdzenia ludzi już skrzywdzonych). Lektura orzeczeń sądów administracyjnych jest porażająca, zwłaszcza wyimków z pism MOPS, GOPS, CPR, gdzie o osobie porzuconej jeszcze przed porzuceniem pisze się w stylu "nie ma prawa przerzucać swoich zobowiązań na lokalną społeczność tylko dlatego że nie umiała ułożyć poprawnie swoich relacji..." (jako dziecko jeszcze nienarodzone???)
Proponuję, aby Pani ponowiła wpis na głównym forum - tam chyba zagląda bez porównania więcej osób, podobne tematy się pojawiają i jakieś reakcje się zdarzają (choć niektóre są takie, że chyba Pani będzie przykro czytać, typu "wyrodna cholera, miga się" - chodzi o owo dziecko, na szczęście to nieliczne wyjątki).
Jako ciekawostkę mogę podać, że zgodnie z badaniami Federacji Socjalnych z dobrodziejstwa art 64a w poprzedniej wersji (sprzed nowelizacji ups 4.10.2019) skorzystało... 3 osoby w skali roku w Polsce (TRZY - to nie literówka). Ogromna większość tych nieszczęśników miała formalnie 'tatusia' - bo przecież w latach 70-tych, 80-tych czy później sądy rzadko pozbawiały praw. Dzieci nie miały jak walczyć - a jak stały się pełnoletnie to było za późno.
Reasumując: temat oczywiście ważny, a proponuję ponowić na forum ogólnym.
Pozdrawiam!
obserwator
Stażysta
Posty: 121
Od: 03 cze 2018, 21:36
Zajmuję się: nauka

Napisano: 19 lis 2020, 16:04

Dziękuję, wstawię na ogólnym :)
Figa
Praktykant
Posty: 4
Od: 17 lis 2020, 22:26
Zajmuję się: PS

Napisano: 23 lis 2020, 18:18

Witam Panią

nie jestem pracownicą pomocy społecznej ale temat znam bardzo dobrze bo mam matkę, którą musimy umieścić w dps. Matka od wczesnej młodości jest chora psychicznie (schizofrenia),nigdy nie zgodziła się na leczenie. Od 30 lat jest całkowicie ubezwłsnowolniona. Jako osoba chora i nie leczona nigdy nie podjęła żadnych obowiązków społecznych ani rodzicielskich. Nie z tego powodu, że była wyrodnym rodzicem ale dlatego, że była chora. Nie będę rozpisywać się jak wyglądało moje dziecinstwo i całe życie (starczyłoby na ksiązkę), może Pani sobie tylko wyobrazić.
Podam tylko jeden przykład, pamiętam, że w akademiku siedziałam w wigilię zupełnie sama mając zgadzone światło aby nikt nie zobaczył, że tu jestem. Mam matkę formalnie ale tak naprawdę nigdy jej nie miałam. Bardzo wczesnie wyprowadziłam się z domu i poszłam "na swoje"
NIe mam żalu do matki, że choruje wspólczuję jej, to straszna choroba która zniszczyła całą naszą rodzinę. Mam do niej żal że nie podjęła leczenia, wspólczesna medyzycyna radzi sobie z tą chorobą. Gbyby leczyła się jej życie i nasze wyglądałoby inaczej.

Mimo tego ja i mój brat wspieraliśmy ją finansowo przez całe życie. Teraz stanęliśmy przed decyzją o umieszczeniu w dps-ie. Ja niezle zarabiam ale do wszystkiego w życiu doszłam zupełnie sama, bez żadnej pomocy ze strony rodziny, której brak bardzo mi doskwierał.
Samotnie wychowuję córkę, która jest obecnie na studiach, od 2 lat walczę też z rakiem.
Mimo choroby cały czas pracowałam, w czasie całego leczenia byłam tylko 3 tygodnie na zwolnieniu po operacji.
Będę starała się o zwolnienie z opłat. Nie wiem jak urząd do tego podejdzie bo dwukrtonie przekraczam ten smętny próg dochodowy. Pradopodobnie czeka mnie walka w sądzie.

Ponieważ tematem interesuję się od dawna chciałabym podnieść tu kilka kwestii, których nie można rozpatrywać oddzielnie:
kwestia wyrodnego rodzica - dobrze, że nasz drogi prawodawca wreszcie dopuścił do tematu kqwestię relacji rodzinnych, Jednak zrobił to tak, że niewiele osób może z tego skorzystać. Po pierwsze problem dotyczy ludzi, którzy wychowywali się w latach 60, 70, 80-tych. W tamtych czasach problem przemocy w rodzinie nie istniał jako temat publiczny, sądy niezwyklerzadko orzekały o pozbawieniu praw rodzicielskich bo te sprawy rzadko do nich trafiały. Teraz ludzie są bardziej świadomi prawnie i takie sprawy częściej są zgłaszane ale też nie zawsze. Więcej, często jedyni świadkowie tych wydarzeń, krewni sąsiedzi już nie żyją.

kwestia progu dochodowego - jest on żenująco niski. Od 2004 roku kiedy weszła ustawa o pomocy społecznej zmienił się niewiele a koszty życia wzrosły wielokrotnie. Założeniem prawodawcy wowczas było aby ludzie majętni partycypowali w kosztach opieki nad swoimi krewnymi. Trudno obecnie uznać że człowiek mający ok. 1500 zł. na osobę w rodzinie to człowiek majętny.

Mam wrażenie, że obecna ustawa o pomocy społecznej oddaliła się od życia na setki mil, co pracownikom pomocy społecznej też pewno nie ułatwia pracy. Mam tylko nadzieję, że mając to na uwadze pracownicy pomocy społecznej będą częściej patrzeć na człowieka i na sytuację i do tej sytuacji stosować prawo a nie odwrotnie zamiast bawić się w egzekutorów.

Pani post daje mi taką nadzieję

pozdrawiam,

Małgorzata
brk
Praktykant
Posty: 2
Od: 26 paź 2020, 21:01
Zajmuję się: finanse


  
Strona 1 z 1    [ Posty: 6 ]
NIE PRZEGAP WAŻNYCH INFORMACJI! POLUB NASZ PROFIL NA FACEBOOKU
[ ZAMKNIJ ]
cron Usuń ciasteczka witryny
 
x

 

x