czy to normalne???

  
Strona 1 z 1    [ Posty: 9 ]

Moderator: Tom.

Napisano: 26 lip 2009, 11:54

Witam,
czytuję to forum od jakiegoś czasu i postanowiłem w końcu coś napisać. Pracuję od niedawna w małym - 14 osobowym DDz. Wychowawcy wykonują wszystkie prace porządkowe (co prawda jest sprzątaczka ale tylko 3 godz dziennie od pon - pt), łącznie z gotowaniem,codziennymi zakupami (większe robi pan dyrektor), zakupami dla dzieciaków (odzież,etc), wizytami u lekarzy... Kilka dni temu część dzieci została urlopowana, część wyjechała na wypoczynek. A my co? Generalne sprzątanie + malowanie domu. Poza tym wszyscy w umowach mamy 12 godzinny system pracy zmianowej, w praktyce jednak oprócz 12, zdarzają się nam 10, 8, 6, 5 i 4 godz. dyżury.
Jak jest u Was?
Pozdrawiam
~Mateusz


Napisano: 26 lip 2009, 16:29

Skoro sie na to zgadzacie to tak macie...zacznijcie szanowac swoja prace i wykonywać ja w godzinach pracy..przez takich jak wy inni pracy nie mają
~Megi

Napisano: 26 lip 2009, 16:45

Poczytajcie przepisy o placówkach opiekuńczo wychowawczych.
~wychowawca

Napisano: 26 lip 2009, 18:39

to chyba Polkowskiemu o to chodziło, żeby wychowawca był tak oddany pracy....
~izka

Napisano: 27 lip 2009, 0:13

Megi ma rację szanujmy się!
~.

Napisano: 27 lip 2009, 10:09

Ludzie kochani! Mateusz zapytał się tylko \"Jak jest u Was?\" a tu taka jazda na chłopaka! Czy nie możecie podzielić sie tylko uwagami? Trochę przyjaźniej a nie tylko objeżdżać ludzi!
~A

Napisano: 27 lip 2009, 21:14

Dzięki A :)
Nie będę się usprawiedliwiał, ale rzeczywiście liczyłem na pomoc w postaci wiedzy jak to jest gdzie indziej. Jestem najmłodszy w mojej placówce, to moja pierwsza praca i zastanawiam się czy jest to po prostu norma w tej branży.
Pozdrawiam
ps do Megi: nie lubię uogólnień w postaci \"dajecie(..)macie\", ja się właśnie staram nie dawać, choć pozostali ludzie u mnie w pracy wszystko przyjmują wręcz bezkrytycznie, stąd moje pytanie tutaj. Liczyłem na poznanie opinii innych a nie nagonkę.
~Mateusz

Napisano: 31 lip 2009, 14:38

podobnie było u nas ale w dużej placówce. wszystko wina szefostwa. dziś wyzysk, głupota przełożonych i bezinteresowne sku......... to grzechy główne pracodawców. pracownicy z KN, których znam smieją sie z tego.
prawda jest taka, że to głupota bo robiąc wszystko wyręczamy dzieci - robimy im tym samym ogromną szkodę. jak inaczej powiedzieć kiedy nie uczymy dzieci samodzielności, do której pragniemy ich dostosować, nauczyć, wychować na samodzielnego człowieka, który da sobię w życiu radę, itp.
jeszcze tu sprzątanie potrzebne. wspólnie z dziecmi to mozna, ale nie można wyręczać ze wszystkiego. można jedynie pomagać.
nie dośc, że pieniądze marne, z których nie mogliśmy z rodziną wyżyć, to jeszcze odpowiedzialnść ogromna i dużo obowiązków.
odszedłem z pracy choć dawałem radę i byłem dobry, dogadywałem się z dziećmi tylko z wychowawcami i szefem nie dało się.
apropos miałem styczność z Panem Polkowskim, fajny facet, ale wierzy w utopię, której sądzę, że nie daje sam do końca wiary, której nieda sie w pełni zrealizować.
tak chwalił swoje formy opieki, którymi sie zajmuje, które wprowadza. wiele mówił o wrocławiu, gdzie postawiono na likwidacje placówek. i co tam sie teraz dzieje - wracają do starych form.
sądzę, że w polsce niemożliwe jest całkowite zamknięcie rozdziału placówek op-wych, przynajmniej nie teraz.
pozdrawiam
~karl

Napisano: 15 sie 2009, 11:13

Oczywiście Karl ma rację. Nie można wyręczać dzieci. U mnie dzieci sprzątają i nie tylko po sobie ( myją okna, piorą dywany, raz w tygodniu sprzątają wszystkie pomieszczenia grupy generalnie ). Codziennie przygotowują półprodukty a od września będą przygotowywały pierwsze danie na następny dzień wieczorem. Dzieci samodzielnie robią zakupy chemii, artykułów spożywczych, artykułów biurowych i szkolnych oczywiście wszystko we współpracy i pod okiem wychowawcy.
~max


  
Strona 1 z 1    [ Posty: 9 ]
NIE PRZEGAP WAŻNYCH INFORMACJI! POLUB NASZ PROFIL NA FACEBOOKU
[ ZAMKNIJ ]
cron Usuń ciasteczka witryny