Marcinie Twoja odpowiedz jest pokrętna. W przypadku zagrożenia życia i zdrowia wychowanka również wychowawca ponosi odpowiedzialność podobnie jak wychowawca. Dobry wychowawca to skarb, podobnie jak księgowa.
ale jak ktoś tu gdzieś napisał, cóż takiego robi wychowawca, musi nakarmić, ubrać, wygonić do szkoły i położyć spać to każdy głupi potrafi ... nawet księgowa
Nie jest pokretna. Odpowiedzialność za dyscyplinę finasów publicznych to inna sprawa. Normą jest, że i tak najtrudniejszą sprawę wykonują wychowawcy. Rerasumując wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Na koniec i tak najtrudniej ma dyrektor. Płaca na poziomie dyplomowanego lub troszkę wyższa i odpowiedzialność za wszystko co się dzieje w placówce. Dla szukających wysokości zarobków dyrektorów - na stronie bip każdego starostwa lub miast jest załacznik oświadczenia majątkowe i gitara.
Wg raportu Sedlak & Sedlak, mediana wynagrodzeń dyrektorów w Warszawie to 16000 brutto, kierowników 8000, starszych specjalistów 7000, specjalistów 4700, szeregowych pracowników 3065.
Czy świadomy swoich kwalifikacji oraz odpowiedzialności na zajmowanym stanowisku specjalista, dyrektor itd. Podejmie się pracy za pensje szeregowego pracownika? Raczej nie. Czyli w czym problem? W braku faktycznych kwalifikacji czy braku świadomości zakresu odpowiedzialności na zajmowanym stanowisku?
A może w placówkach op-wych tak naprawdę nie ma dyrektorów i specjalistów tylko są co najwyżej szeregowi pracownicy i ich kierownicy, a cała ta oprawa to nic nie znaczące tytuły?
Specjalista (4700 zł brutto - 3300 zł netto) - tyle jest w stanie osiągnąć średniorocznie wychowawca, nauczyciel dyplomowany z dodatkami (z 13-ką, ponadwymiarowymi, motywacyjnym, dodatkiem \"za trudne\" itd..). Gdyby liczyć wg. stawki za godzinę, to przy 40 godzinnym czasie pracy spokojnie osiąga pułap zarobków specjalisty. Czyli zarabia normalnie - stosownie do zajmowanego stanowiska i kwalifikacji. Czyli jeśli dyrektor zarabia tylko \"trochę ponad\" to co nauczyciel dyplomowany, a \"specjalista\" zarabia tyle co szeregowy pracownik - to nie jest \"normalne\".
Punkt widzenia zależy od zajmowanego stołka- czy posiadając wiedzę i kwalifikacje mam sie pchać na Warszawę i za wszelką cene szukać godziwych zarobków? Czy mieszkając i pracując w rejonie Polski zaliczanym do klasy conajwyżej C nie należy mi sie godziwe życie tylko dlatego, że na wsi jest taniej?