Ile zarabia kierownik w Waszym ŚDSie?

  
Strona 5 z 6    [ Posty: 58 ]

Moderator: voodoo

Napisano: 20 sty 2012, 11:13

Kazik, sytuacja wygląda tak: wszyscy jak jeden, są zdania, że kierownik jest beznadziejny, nieudolny, boi się nawet wydać polecenie. Jego motywem przewodnim jest \"gdy masz problem, odłóż go na później, bo może sam się rozwiąże\". Jest typem człowieka, do którego mówi się jak do ściany. Nie reaguje na nic. Często byłam obrzydliwa w stosunku do niego, waląc prosto z mostu co myślę o jego pracy, prowokowałam, żeby wreszcie walnął pięścią - i NIC. Niestety taczka nie wejdzie w grę, ponieważ tym narzekającym pracownikom jest na rękę, że nie muszą nic robić, że nie są rozliczani z niczego, a kasa, choć byle jaka, leci. Szkoda, bo lekki bat przydałby się, oj przydał. Fajni, młodzi ludzie, odpowiednio pokierowani zrobiliby piękne rzeczy, a jest dla kogo. Przy tym wszystkim istnieją jeszcze plecy i to szerokieeee. Agata pisze, że ma za sobą fajną załogę, wtedy można działać. A u nas kierownik nie ma nawet poczucia wstydu...e tam.
~beti


Napisano: 20 sty 2012, 20:31

Beti :Nic dodać nic ująć.Wypisz , wymaluj nasz ŚDS .przez moment nawet pomyślałem , że może razem pracujemy ale niestety nie , ponieważ ja pełnię / a może już nie ?/ taką samą rolę \"cerbera\" w naszym domku. Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę , żebyś nie straciła wiary w to , co robisz. Ja już ponad 10 lat odbijam się od ściany .Przez jakieś siedem próbowałem być liderem , mobilizować , reformować .....Być może niewiele to dało.Jedno jest pewne jestem teraz wolnym strzelcem i myślę tylko o tym , żeby podopieczni byli zadowoleni. Nawet nie wiesz jak mi z tym dobrze.
~ Kazik

Napisano: 20 sty 2012, 21:18

Kazik, dzięki za to, co napisałeś......pozdrawiam
~beti

Napisano: 20 sty 2012, 21:19

Witajcie. Czytając forum widzę, że problemy w ŚDS - ach są podobne. Dobrze zarządzająca osoba to skarb. Pada tu wiele słów i w związku z tym mam pytanie:
Co robicie aby zmienić tą sytuacje? Jakie działania podejmujecie lub próbowaliście podjąć? Tu mam na myśli inne formy działania niż przytoczone przez beti i Kazika.
~Lo

Napisano: 20 sty 2012, 21:57

Witaj LO. Jak można wywnioskować z wcześniejszych postów -walka z wiatrakami......niektórzy rodzice ze mną rozmawiali, też nie są zadowoleni z sytuacji, ale boją się reagować z uwagi na reperkusje wobec swoich dzieciaków. Zastanawiam się jakie? Jedna matka podjęła pewną próbę doniesienia ciut wyżej i wyszło z tego wielkie \"G\" nie chciałabym tutaj o tym pisać.
~beti

Napisano: 23 sty 2012, 13:38

w moim ŚDS- jest tak samo- po kilku latach naciągania się z kierownikiem, motywowania, pokazywania , podciągania wszystkich i wszystkiego , zaczęłam działać tylko dla podopiecznych- wiem ,że nie zawstydzę się nigdy , spojrzeć im prosto w oczy. Walę resztę- brzydko mówiąc.
~emilka

Napisano: 23 sty 2012, 21:39

A nie próbujecie rozmawiać z osobami zatrudniającymi kierowników w waszych ŚDS -ach ? Czy też są to osoby związane z organizacją prowadzącą lub do niej należąca ?
U nas w pracy doszliśmy do ściany, mam nadzieje, że nie okaże się to waleniem głowy w mur :/
~lo

Napisano: 24 sty 2012, 11:46

:) no to widzę, że co raz więcej osób pisze o \"waleniu\" haha, czasami wydaje mi się, że sama jestem walnięta, bo sobie coś wyobrażam. Ja już nie wiem jak powinien prawidłowo funkcjonować ŚDS. Emilka napisała, że się nie zawstydzi i może spojrzeć prosto w oczy. Ja też pilnuję mojej działki jak należy, ale widząc resztę, krew mi się burzy. Niemoc doprowadza mnie do szaleństwa. Jak już coś drgnie i jest nadzieja, to za chwilę szlag wszystko trafia. Jeśli chodzi o kierownika to na układy, nie ma rady :(, nigdy nie zdobędę się, żeby donieść na niego. Będę dalej tkwić w takim marazmie. Wykorzystałam forum, żeby dać choć trochę upustu. Jak widzę, więcej osób boryka się z podobnymi problemami, ale to nie dodaje otuchy i nie nastraja optymizmem. Może warto założyć nowy wątek, wypowiedzą się osoby, u których jest zarąbiście fajnie i jak to robią. Jak ma wyglądać super ŚDS, marzę o takim!!!!!
~beti

Napisano: 25 sty 2012, 18:44

Do Beti ; nawet nie wiesz jak bardzo Cię już lubię! Ja też nigdy na nikogo nie doniosłem i nie doniosę , bo bardzo się tym brzydzę. Przez całe życie uważałem , że albo się o czymś mówi głośno i publicznie albo wcale. Nie jestem ciotą i przerobiłem okres buntu i mówienia głośno . Niestety ci , którzy bardzo mnie popierali , a nawet byli bardziej waleczni , w momencie poważnej rozmowy w obecności \"pryncypałów\" nagle zmieniali poglądy i zostawałem sam. Wiele razy usłyszałem : a , bo tobie to się wszystko nie podoba ! Aktualnie moją dewizą jest powolna , żmudna praca na rzecz uczestników.Wychodzę z założenia , że każdy z nas powinien robić swoje niezależnie od okoliczności . Nie ma idealnych ludzi , nie ma idealnych kierowników. Szkoda tylko , że jest tak wielu niereformowalnych i nie ma mechanizmów , które mogą to zmienić. / Jest jeszcze jedno .Jeżeli człowiek przestaje widzieć sens swojej pracy , to musi ją pilnie zmienić. Ja już chyba powoli do tego dojrzewam.I wcale nie chodzi wyłącznie o kasiorę. / . Nie wiem , jak to się dzieje , że niektórzy ludzie zaczynają wierzyć w to , że są najmądrzejsi tuż po tym , jak tylko dostaną jakiś stołeczek. Przecież nawet nasze rozporządzenie wyznacza największą rolę Zespołowi W-A . No , dobra i tak wszyscy wiemy , że to fikcja...
~Kazik

Napisano: 25 sty 2012, 21:19

ale co robić kiedy przychodzi ktoś totalnie niekompetentny, zwalający na pracowników swoją pracę? Ci którzy się buntują nie dostają premii (jeżeli przypadkiem znajdzie się na nią kasa) a później również nie przedłuża im się umowy.
~Zofia


  
Strona 5 z 6    [ Posty: 58 ]
NIE PRZEGAP WAŻNYCH INFORMACJI! POLUB NASZ PROFIL NA FACEBOOKU
[ ZAMKNIJ ]
Usuń ciasteczka witryny