Patologiczna rodzina? Jak im pomóc?

  
Strona 1 z 1    [ Posty: 6 ]

Moderator: Tom.

Napisano: 13 paź 2008, 1:37

Dzień dobry

Przyszedł moment, kiedy stwierdziłam, że nie można pozostawić takiej sytuacji samej sobie. Moje sumienie na to nie pozwala.
Nie wiem tylko, co zrobić i jak postępować. Uprzejmie proszę o podpowiedź.
Młoda kobieta w wieku 18 lat zaszła w ciąże. Zrezygnowała ze szkoły i urodziła dziecko.
Biologiczny ojciec dziecka przyznał się do niego, jednak dziecko nie posiada jego nazwiska. Nie płaci również alimentów. Posiada inną rodzinę, w której jest ojcem i małżonkiem.
Rodzice młodej kobiety rozwiedli się i wyprowadzili. Pozostała w domu, który nie jest jej własnością.
Związała się z mężczyzną o 10 lat od niej starszym na zasadzie konkubinatu. On posiadał już własną rodzinę, ale był rozwodnikiem. Aktualnie opłaca alimenty i czasami zajmuje się dzieckiem z tamtego małżeństwa. Niestety również nie posiada wyższego wykształcenia, a z jego dochodami jest różnie.
Młoda matka wyjechała za granice pozostawiając dziecko pod opieką swoich dziadków w innym mieście do skończenia przedszkola.
W tym czasie konkubin mieszkał w jej domu.
W miedzy czasie zaszła w ciąże z konkubinem podczas wizyty w kraju i zdecydowała się na powrót.
Odebrała dziecko od dziadków i urodziła drugie.
Starsze dziecko zostało zapisane do szkoły podstawowej, zaś młodszym opiekowała się w domu.
W ten sposób wyglądało to przez kilka lat. Aktualnie mieszka z nią innym mężczyzną zaś poprzedni konkubin wyprowadził się do rodzinnego domu.
Teraz ponownie wyjechała za granice. Tylko konkubin nr.1 zabiera swoje dziecko do domu, w którym mieszka. Zaś konkubin nr.2, który nadal mieszka w domu matki dzieci będącej za granicą i opiekuje się starszym dzieckiem, gdy ono wraca ze szkoły.
Czasami dzieci się widują, kiedy konkubin nr.1 przyprowadza dziecko do konkubina nr.2.

Teraz najważniejsze:
1 - kiedy mieszkali, z konkubinem nr.1 bywały kłótnie przy dzieciach tak duże, że tłukli szyby i palili ubrania.
2 - ona pracowała dorywczo bardzo rzadko podobnie jak konkubin nr.1
3 - tonęli w długach i nieopłaconych rachunkach. Czasami rodzic kobiety wspomagał ich finansowo. Dodatkowo otrzymywali zapomogę państwową.
4 - dzieci były świadkiem częstych wyprowadzek konkubina nr.1
5 - za zdobyte pieniądze w części kupowane było jedzenie zaś w dużej mierze rzeczy wyższego rzędu typu kolejna torebka czy tipsy
6 - bywało tak, że w lodówce od dłuższego czasu świeciło pustakami. Wtedy konkubin nr. 1 żywił siebie i swoje dziecko w domu rodzinnym, zaś starsze dziecko jadało obiady w szkole.
7 - konkubin nr.1 przywoził dziecko czasami na weekendy z poprzedniego związku. Zaś ojciec biologiczny pierwszego dziecka również poznał dzieci ze swoim dzieckiem ze związku, w którym aktualnie jest.
Starsze dziecko coraz częściej słyszy obelgi w swoją stronę typu - bękart. Nawet od własnej matki.
8 - po kolejnej wyprowadzce konkubina nr. 1 pokazał się konkubin nr.2
9 - konkubin nr.2 utrzymuje finansowo kobietę i jej dzieci. Jednak nie opłaca wszystkich rachunków
10 - posiadają długi w wysokości 8 tysięcy zł za rachunki, zaś kobieta nadal wydaje pieniądze na rzeczy wyższego rzędu.
11 - czasami konkubin nr. 2 wyjeżdża i wtedy wprowadza się konkubin nr. 1. Pomieszkują zamiennie. Nadal, kiedy wprowadza sie konkubin nr. 1 są kłótnie i awantury przy dzieciach.
12 - teraz, gdy matka wyjechała starsze dziecko codziennie chodzi przez las i ruchliwą ulicę do szkoły na piechotę
13 - kiedy z dziećmi konkubin nr. 1 jedzenie jest rzadkością w domu
14 - kiedy mieszka konkubin nr.2 starsze dziecko jest z nim i niczego mu nie brakuje poza opieką rodzicielską. Jednak nadal biega na piechotę długą i niebezpieczną drogą. Natomiast konkubin nr.1 swoje dziecko trzyma w swoim domu rodzinnym.
15 - rachunki nadal są nieopłacone
16 - niewiadomo, kiedy matka wróci i jedyny kontakt, jaki mają z nią dzieci aktualnie ogranicza się do telefonicznych.

Kiedyś padło od starszego dziecka pytanie po kłótni; czy zabiorą mnie teraz do domu dziecka?

Nie mogę już dłużej patrzeć na to jak dzieci przeżywają a ich psychika się wypacza. Obawiam się, że skutki będą nieodwracalne.
Pominęłam wiele faktów. To tylko skrót. Czegoś takiego jak tam się dzieje od wielu lat nie da się łatwo opisać. Można by było całą książkę stworzyć

Bardzo proszę o pomoc
~Anna


Napisano: 13 paź 2008, 10:10

Przestań się przyglądać tylko wystąp do Sądu o wgląd w sytuację rodziny. Niech dadzą kuratora który sie tym zajmie lub uporządkuje sytuacje dzieci. Możesz też sama zaproponować rodzinie jak ty to widzisz i zaproponować rozwiązanie tego stanu rzeczy a jak nie to występujesz do Sądu. Masz wiele możliwości tylko wpierw przydaby sie dobry psycholog który porozmawiałby z dziećmi. Powodzenia, to jest właśnie indywidualny przypadek
~Malwina

Napisano: 16 paź 2008, 23:27

Dzień dobry

Rozmawiałam z tą \"rodziną\".
Niestety na początku bez efektu. Później oszukiwali mnie, ze chodzą ze starszym dzieckiem do psychologa. Zaś teraz usłyszałam, że to nie moja sprawa.
Aktualnie otrzymałam zakaz widywania się z dziećmi od konkubina nr.1 ponieważ mi opowiadają co czują i jak wygląda sytuacja w ich \"domu\".
Po takich rozmowach zwracałam uwagę \"rodzicom\" i efekt jest nieprzyjemny. Aktualnie nie wiem co się z dziećmi dzieje. Czy mają co jeść. Wiem, że matki nadal niema, a sytuacja się nie zmieniła.

Szukam... porady.
Gdzie mogę zgłosić taką sytuacje anonimowo?
Czy jest taka możliwość?
Niestety nie mogę zrobić tego oficjalnie. Boje się nieprzyjemności i konsekwencji. Wiem, że są nieprzewidywalni i nawet mogą zrobić mojej rodzinie i mi krzywdę.
Dlatego napisałam najpierw na forum.

Pozdrawiam
~Anna

Napisano: 29 paź 2008, 17:40

czy rodzina korzysta z pomocy Ośrodka Pomocy Społecznej
~Monia

Napisano: 19 sty 2009, 18:43

Witaj,
Widzę, że dawno nikt się nie odzywał w tej sprawie.
Aniu, rozumiem, że jesteś pracownikiem socjalnym, czy się mylę? To ważne, bo od tego zależy co dalej z tym możesz zrobić. Jeżeli tak jest, to nie bardzo rozumiem, dlaczego otrzymałaś zakaz widywania się z tymi dziećmi. To jest jakaś paranoja.
Daj znać czy jesteś sąsiadką, znajomą czy pracownikiem socjalnym. Jeśli nie, to zgłoś problem w OPS. Oni już będą wiedzieć, co robić.
Pozdrawiam
~Beata

Napisano: 21 lut 2009, 15:40

takie właśnie jest życie, a czy powinno takie być to proszę moi drodzy wypowiedzieć się sami. Wy sami wiecie lepiej odemnie
~Adriano


  
Strona 1 z 1    [ Posty: 6 ]
NIE PRZEGAP WAŻNYCH INFORMACJI! POLUB NASZ PROFIL NA FACEBOOKU
[ ZAMKNIJ ]
Usuń ciasteczka witryny