dzieci biologiczne w rdd - Placówki Opiekuńczo-Wychowawcze, Ośrodki Adopcyjno-Opiekuńcze

  
Strona 1 z 2    [ Posty: 12 ]

Napisano: 05 sie 2012, 2:23

Moim zdaniem rdd, rodziny zastępcze itp powinni prowadzić ci, którzy mają już pełnoletnie swoje dzieci, albo nie mają dzieci w ogóle. Ja wy to widzicie? Ponoć na Litwie tak jest.
~roma


Napisano: 05 sie 2012, 15:08

Jeśli pytasz jak było by najlepiej i jak powinno być to uważam że biologiczni rodzice powinni się troszczyć i opiekować swoimi dziećmi i otaczać je miłością. Tak powinno być.
A jeśli chodzi o rdd to jest ich za mało.
~ale jaja

Napisano: 05 sie 2012, 23:43

na podstawie obserwacji i rozmów z osobami prowadzącymi rdd i rz wywnioskowałam, że biologiczne są trochę pomijane, w zasadzie zupełnie pomijane. Ze nie ma dla nich wspomagających grup, ze wmawia się im,ze są zazdrosne i zawistne. W zasadzie szukałam publikacji na ten temat- prawie nic. Chciałabym , aby wypowiedzieli sie ci, ktorzy prowadza rdd, rz. Myśle,ze to ciekawy temat
~roma

Napisano: 06 sie 2012, 23:12

A ja spotkałam się z brakiem zainteresowania rodziców zastępczych uczestnictwem w grupie wsparcia związanej z wychowywaniem dzieci własnych i specjalistycznym poradnictwem w tym zakresie. Spotkałam się też z wypowiedziami zawodowych opiekunów zastępczych, z których wynikało, że ich własne dzieci jedzą produkty wysokiej klasy (szynki, jajka), a te umieszczone w pieczy zastępczej, na które środki przeznaczone są z budżetu powiatu, gorszej jakości (np.mielonka, a jaja nie bo zbyt drogie). To było związane ze wzrostem cen żywności. I tak się zastanawiam: czy o to chodziło w idei rozwoju zawodowego rodzicielstwa? To były, mam nadzieję, pojedyncze przypadki - ale czy na pewno? Tego do końca nie wiem, bo nie ma w tym zakresie wskaźników i faktycznych możliwości kontrolnych. Ryzyko odmiennego traktowania dzieci własnych i umieszczonych w pieczy zastępczej zawsze istnieje i nawet trudno się dziwić, że na tym tle powstają pewne problemy. I to w dwie strony: albo dziecko własne czuje się opuszczone, zaniedbane, w części opuszczone przez swoich rodziców, albo jest faworyzowane, lepiej traktowane, łagodniej oceniane. Temat ogólnie trudny i nawet najlepsze szkolenia nie zapobiegną w 100% takim sytuacjom.
Kasia
~Kasia
VIP
Posty: 2001
Od: 29 mar 2007, 16:54
Zajmuję się:
Lokalizacja: Ryczywół, Polska

Napisano: 06 sie 2012, 23:47

to ja dorzucę jeszcze jedno spostrzeżenie, w zasadzie wypowiedz osoby prowadzącej rdd- moje dzieci w zasadzie wychowywały się same, nawet nie wiem kiedy urosły, dorosły, bo intensywnie pracowałam. A dzieciom w pieczy zastępczej poświęcam mnóstwo czasu.
~roma

Napisano: 01 wrz 2012, 1:34

Dużo sie od rdd wymaga-współpracy z terapeutami, psychologami , szkołą. Nieustannie słyszę co muszę, co powinnam , co mam zrobić. Od dzieciaków nie wymaga sie za duzo, bo ciągle sie ich tłumaczy dawnym życiem. Duzo razy słysze:to tylko dzieci.Tak, ale ja mam ich przygotowac do samodzielnego zycia ,do pracy, do współzycia w społeczeństwie a nie do posiadania służacej na żądanie. Dzieci rosną i z roku na rok przestaje im sie chcieć cokolwiek, chyba ,ze sie opłaca. Motywowac mozna na rózne sposoby i figa. nic. Telewizja, komputer, jedzenie- to najwazniejsze . A do tego dochodzi okres dojrzewania. To dopiero słowo wytrych-\"one dojrzewaja, przechodza trudny okres\". A o biologicznych nie mówi się dużo, zazwyczaj,ze pewnie są zazdrosne i dostaja lepsze rzeczy. Heh, to pewnie dlatego tak marzą , aby sie wynieść.
Ludzie sie lituja, sprawdzają grubosc tkanki tłuszczowej i jakosć butów u wychowanków. Krzykniesz na dzieciaka(tzn traktujesz jak swoje, gdy przeskrobie) zaraz głosy,ze znecasz się.
Mysle ,ze zrobilam sporo, jednakze caly czas mam wrazenie,ze juz wiecej sie nie da bo i po co.
a teraz rugajcie mnie, poslucham,
~rdd

Napisano: 01 wrz 2012, 2:13

jestem z Tobą i dobrze wiem o czym piszesz , mam nadzieję że wojny nie będzie , \"placówkowi\" też dostają baty i dobrze wiedzą jak jest trudno bez współpracy z ludzmi których nie ma :(
~rz

Napisano: 01 wrz 2012, 17:51

co prawda pracuje w placówce, ale zdarzyło mi się spotkać pare rdd, którym całkowicie posypało się życie rodzinne....dzieci biologiczne były \"pomijane\" na rzecz wychowanków. Ironią losu w efekcie same potrzebowały wsparcia i pomocy od innych, podczas gdy ich rodzice zawodowo pomagali i wspierali....
I uważam, jak roma -wówczas ma to sens i nie odbywa się z czyjąkolwiek stratą...
ania
~ania
VIP
Posty: 1943
Od: 18 maja 2011, 16:30
Zajmuję się:
Lokalizacja: C, Polska

Napisano: 02 wrz 2012, 0:21

MAM OLBRZYMI szacunek dla WAS,sama pracuję w placówce ,ale nigdy wychowankow nie zabrałabym do mojego domu,nawet na godzinę(A LUBIĘ TE DZICIAKI ,i nieba bym im przychyliła...)
~kp

Napisano: 02 wrz 2012, 22:06

\"jedzą produkty wysokiej klasy (szynki, jajka), a te umieszczone w pieczy zastępczej, na które środki przeznaczone są z budżetu powiatu, gorszej jakości (np.mielonka, a jaja nie bo zbyt drogie\" - kasiu - a jak ty sobie wyobrażasz - przy dużym stole siedzi rodzina - jest 8 podopiecznych , 2 opiekunów i dzieci biologiczne - i co ? z jednej strony stawiasz na połmisku mielonkę , a z drugiej szynkę - z zaznaczoną kartką- to dla biologicznych - a to dla podopiecznych. To żart - mam nadzieję - z twojej strony. Ci podopieczni by nam chyba chałupę rozwalili!!!
~maria


  
Strona 1 z 2    [ Posty: 12 ]
NIE PRZEGAP WAŻNYCH INFORMACJI! POLUB NASZ PROFIL NA FACEBOOKU
[ ZAMKNIJ ]
Usuń ciasteczka witryny
 
x

 

x