W związku z tym, że jesteśmy finansowani ze środków Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych pierwszeństwo mają dzieci z rodzin z problemem alkoholowym, pozostałe kryteria zawarte są w ustawie o pomocy społecznej, czyli np. trudna sytuacja materialno-bytowa, niewydolność wychowawcza rodziców, wielodzietność, samotne rodzicielstwo, nadzór kuratora, przemoc w rodzinie. Kwalifikujemy również dzieci, które mają problemy szkolne.
praca zmianowa rodziców jest wg Was kryterium, eurosieroctwo, problemy w relacjach z rówieśnikami? czy nie jest trochę tak, że niemal u każdego dziecka można znaleźć wskazanie do pomocy placówki wsparcia?
kiki nie wiem jak u Was, ale u nas w pewnym momencie świetlice to były takie małe naznaczone getta \"do świetlicy chodzą biedni i patologia\". My gdy pytaliśmy nasze dzieci 2 lata temu \"kto może chodzić do świetlicy\" słyszeliśmy: \"ci, ktorzy są biedni, ci których rodzice piją\". Dziś po walkach z radą miejską, gminną komisją, po atrakcyjnych formach robionych dzięki projektom, po otwartych zajęciach w ferie, wakacje słyszymy: \"każdy kto tego potrzebuje\". I tak powinno być, nasze dzieci przestały się wstydzić tego, że chodzą do świetlicy, kontakt z rodzicami jest o niebo lepszy, chętniej korzystają z psychologa, liczniej przychodzą na warsztaty dla rodziców. Mamy dzieci z rodzin niekwalifikujących się i bardzo dobrze bo im się bardziej chce, one niejako napędzają nam grupę.
ja \"praca zmianowa rodziców jest wg Was kryterium, eurosieroctwo, problemy w relacjach z rówieśnikami\" również mamy takie dzieci, nie wymieniłam wszystkiego bo kto pracuje w śś to się orientuje. Praca zmianowa brana pod uwagę w dalszej kolejności, bo te osoby mają lepszą sytuację materialną.
nie chodzi o to czy byliśmy czy nie, chodzi o to by szukać lepszych rozwiązań, czerpiac z innych, przynajmniej dla mnie po to jest to forum. Nie traktuj prosze moich pytań jako czepiania się, bo nie to mam na celu.
wyobraź sobie dziecko (jest zasadność) przyprowadza kolegę (bez zasadności) rodzicowi mówi się- nie ma miejsca a za 2 dni przyjmuje się kogoś z zasadnością... dzieci to widzą i już nam nie wierzą..
wiem, że nie powiemy rodzicom- nie ma zasadności żeby pani dziecko tu przychodziło, tylko czy na pewno jej nie ma. zgadzam się, że nie możemy być dla wszystkich bo fizycznie tego nie ogarniemy, ale co w sytuacjach, gdy nie ma np. domu kultury aby to dziecko tam odesłać bo ewidentnie ma problem z zagospodarowaniem czasu wolnego i spędza go w nieciekawy a czasem niebezpieczny sposób.
Brakuje mi miejsc dla dzieci, które nie mieszczą się w naszych ramach...a z którymi też nie jest różowo
My robimy nabór raz w roku, we wrześniu. Organizujemy zespół kwalifikacyjny, rodzice wypełniają karty, przechodzą na rozmowy. Nie było takiej sytuacji, żebyśmy przyjęły kogoś dzień później. Zawsze przyjmujemy dzieci prawie na styk, tyle ile przepisy pozwolą, mamy 1, 2 miejsca awaryjne, które zapełniają się w ciągu roku. Gdybyśmy chciały zagospodarować wszystkim dzieciom czas to na osiedlu musiałyby powstać jeszcze dwie takie placówki.
Witam.Bardzo interesuje mnie ten temat.Od 8 lat pracuję w świetlicy środowiskowej funkcjonującej w strukturach opieki społecznej w dziale wsparcia środowiskowego wyłacznie na ustawie o pomocy społ.rozporządzenia o placówkach opiek.-wych.nie były brane pod uwagę.Pracuję z grupą dzieci (7-14 lat),sama prowadzę grupę.Posiadam wyższe wykształcenie pedagogiczne o kierunku opiek.-wych.Jestem zaszeregowana na stanowisko starszej opiekunki.Czy nie powinnam być zatrudniona jako wychowawca?.