Rodziny zastępcze poprzez swoje organizacje robią wszystko, żeby obrzydzić społeczeństwu, politykom placówki opiekuńczo -wychowawcze i pokazać je jako SAMO ZŁO. Artykuł jest reklamą rodzin zastępczych, ale dlaczego deprecjonuje te placówki op - wych, które przez swoich nie dowartościowanych pracowników wykonują na co dzień kawał ciężkiej, dobrej roboty dla dzieciaków.
Oczywiście ja tez uważam, że rodzicielstwo zastępcze daje w większości (bo są przypadki patologicznych zachowań i w rodzinach zastępczych) lepsze efekty wychowawcze, ale rodzin brak bo... to CIĘŻKI KAWAŁEK CHLEBA !!!
Nie wykluczam, ze rodz. zastępcze chcą sobie \"ugrać\" wyższe pieniądze za swoje poświęcenie - szkoda, że porównanie kosztów utrzymania w ddz i w rodz. zastęp. dokonuje się bez pokazania oczywistej różnicy, choćby takiej, że w placówkach są zatrudniani specjaliści (psycholog, pedagog, terapeuta) i to np. czyni taki koszt wyższym.
Pozdr.
W naszych rodzinach zastępczych na małopłatnych etatach ( umowa zlecenie, bez żadnych kart nauczyciela) wykonujemy zbiorczą pracę jako: psycholodzy, terapeuci, pedagodzy, opiekunowie, ogrodnicy, kucharze, pomoce kuchenne, sprzątaczki i czasami jako żony, narzeczone i kochanki - jeśli starczy sił i ochoty.
\"dokonuje się bez pokazania oczywistej różnicy, choćby takiej, że w placówkach są zatrudniani specjaliści (psycholog, pedagog, terapeuta) i to np. czyni taki koszt wyższym.\"
to nie jest oczywista różnica
My z dziećmi jeżdzimy prywatnie do specjalistów i za to płacimy , nie mamy ludzi na etacie ,ale mamy efekty !
to co napisałeś mówi samo za siebie , wychodzi wielka lipa z tego że oni tam są zatrudnieni , deficyty pogłębiają się , zamiast się niwelować.
W mojej placówce na przestrzeni lat mieliśmy 20% dzieci które przybyły bezpośrednio z rodzin zastępczych. Mamy dzieci, które mają za sobą pobyty w więcej niż dwóch rodzinach zastępczych.
Notabene w tym półroczu przyszło kolejne dziecko z rodziny zastępczej w wieku 17 lat. I kolejna nasza wychowanka jest zagrożona zmianą rodziny zastępczej.
Mieliśmy też dzieciaka który był w rodzinnej formie tzw. pogotowie rodzinne dla dzieci zdemoralizowanych (wrócił do nas bo tam wszedł prokurator)
Porównując efekty placówek i rodzin zastępczych jestem bardzo ostrożna, bo nie widzę żadnych oszałamiających efektów i drastycznych różnic.
W mojej placówce po roku pobytu większość dzieciaków ma średnie powyżej 3,5 ale mamy tez uczniów z czerwonym paskiem i podejmujących studia.
Mamy dzieciaki które przyszły do nas na silnych lekach psychotropowych i dzięki intensywnej pracy terapeutycznej oraz pedagogicznej dzieciaki w tej chwili funkcjonują bez leków i naprawdę serce się raduje jak patrzy się na nich.
I rzecz najważniejsza. Dzieciaki w placówkach nie muszą być lojalni wobec nas. Mogą nadal kochać swoich rodziców i być im wiernymi. A w przypadku tych dzieci to bywa bezcenne.
Jak tak obserwuję po 1989 r ten nasz kraj i jak on się \"rozwija\" i do jakich to \"zachodnich osiągnięć\" zmierza to... może szkoda momentami, że my też w Polsce, jak te ćmy bezmyślne lecimy do... dokąd? Tu niech sobie każdy odpowie
Pozdr.
Przypomnę, że np. narkotyki, kolczyki wszędzie gdzie tylko się da to tylko drobne przejawy \"rozwoju zachodnich społeczeństw\". Zatem bierzmy z innych przykład dobry, a nie zapatrujmy się bezkrytycznie wzorcom zachodnim tylko dlatego, że to ZACHÓD.
Pewnych dobrze funkcjonujących zachodnich rozwiązań w różnych dziedzinach, nie da się zaszczepić u nas, bo np.
- inna mentalność,
- inna tradycja,
- wzorce zachowań., itp.
To może podam statystyki dzieci zranionych przez pracowników DD ? poszukać ?
MYŚLĘ JEDNAK ŻE DOSKONALE WIESZ! , ale potrzeba udowodnienia jest ważniejsza, mnie na udowadnianiu nie zależy ,mnie interesuje dziecko ,a za kilka lat dorosły , ot tylko tyle.