placówki a sanepid (żywienie)

  
Strona 1 z 1    [ Posty: 10 ]

Moderator: Tom.

Napisano: 20 kwie 2015, 13:11

Hej - czy jest tutaj ktoś kto uciekł w jakikolwiek sposób od nadzoru sanepidu nad zywieniem...(nie wiem jak - może liczbą dzieci, może aneksami kuchennymi....)musze znaleźć jakieś rozwiązanie bo kuchnia mi sie sypie pod względem stanu technicznego - włodarze pieniążkami nie sypną (byłam dziś na zarządzie - to wiem) - i płakac mi się chce bo nie wiem w którą stronę ruszyć dalej - potrzebuję jakiegoś natchnienia - jak to u Was jest z żywieniem - o ile nie jest tak jak standardowo było kiedyś - kuchnia, stołówka, kucharki itp, itd - słuzby sanitarne mnie chcą zjeść jak przyjeżdżają - i co tu zrobić??????? wysiadam psychicznie - ta bezsilność mnie dobija....tysiace problemów - sanepid, sprawy budowlano - remontowe, kadrowe - a do tego cała strona wychowawczo - opiekuńcza...i do tego garstka ludzi......a mówią, że być dyrektorem to świetna sprawa - ja chetnie bym się dziś zamieniła - serio.......tylko gdzie szukać roboty - jak rejon taki, że tylko płakać.....
sorry - weszłam nie w ten temat co potrzeba - ulało mi się.......to co z tym żywieniem?????? ktoś..coś?????
MonikaP


Napisano: 20 kwie 2015, 15:40

Witam napisz do mnie na adres miszczu75@op.pl postaram się pomóc. Informacje jak obchodzić sanepid nie nadają się do publikacji.
marcin75

Napisano: 20 kwie 2015, 17:37

Jestem po niedawnej kontroli sanepidu pod katem zywieniowym. Fakt wyszla idealnie, kontrolujacy sami stwierdzili ze nie powinni wogole do nas wchodzic....., ale wyprosic ich nie moglem:D Nie prowadzimy kuchni. Podaj maila to tez wrzuce cos od siebie, chociaz pewnie Marcin wypisze recepte:)
hey

Napisano: 20 kwie 2015, 18:24

Cześć. Niestety nie mam uprawnień na wypisywanie "dobrych" leków a szkoda bo czasem się przydają. Tak zupełnie poważnie czasem wiele zależy od tego kto i jak kontroluje. Sam troszkę przeszedłem i wiem, że naprawdę potrafią wkurzyć. Niemniej ostatnio udało się osiągnąć kompromis. A hey ma rację - życzę wszystkim w domach rodzinnych takich warunków jak mamy w placówkach, HACAP rządzi i nie ma mocnych. Co ciekawe panie inspektor nie sprawdzały aneksów kuchennych, interesowała je tylko kuchnia główna. Zatem się zastanawiam, czy aby nie przenieść kuchni do aneksów? A może odwrotnie? Chyba potrzebuję leków...... Poważnie to z Sanepidem nie ma żartów. I nie chodzi mi o ich czepianie się tylko o bezpieczeństwo dzieciaków. Jedno jest pewne jak masz fajne i profesjonalne kucharki to dasz radę.
marcin75

Napisano: 20 kwie 2015, 20:02

Niestety zawsze zależny kto i jak przeprowadza kontrole. No i jeszcze od postawy kontrolowanego. A tak żeby wzbudzić emocje - my nie prowadzimy kuchni, ani HACAPu, nie mamy kucharek, ani cateringu, nie przechowujemy probek, takie Zosie Samosie jesteśmy.
hey

Napisano: 21 kwie 2015, 12:57

Witam. Nie wzbudzasz emocji - hej. U mnie kuchnia jest z tym, że przygotowuje śniadania i obiady. Kolacje zawsze sami w grupach. Są weekendy gdy kuchnia jest nieczynna i wszystko robią w grupach od zakupu do przygotowania. Próbki już od kilku lat mam gdzieś - szkoda kasy. Mam nadzieję, że stopniowo będę intensyfikowała kuchnię w grupach.
marcin75

Napisano: 21 kwie 2015, 21:13

hey pisze:A tak żeby wzbudzić emocje - my nie prowadzimy kuchni, ani HACAPu, nie mamy kucharek, ani cateringu, nie przechowujemy probek, takie Zosie Samosie jesteśmy.


emocje wzbudzone..... strefa zbiorowego żywienia, ale ustawę mam w dupie.
A ja założę szpital , gdzie operacje będzie robił Zbychu i Krzychu , wiecie ...znajomi. Nie som chirurgami ale sie znajom na robocie. Takie Zosie samosie będziemy.

Hej ... jesteś dyrektorem? gwiżdż na to , zrzeknij sie funkcji, ale do roboty przychodź i rządź, rzadź. Jak sie funcji zrzekniesz , to odpowiedzialności dyrektorskiej unikniesz, a rządzić bedziesz.


Sorry Panowie i Panie , ale czasami nie mogę.....
mmariusz

Napisano: 22 kwie 2015, 8:19

Szkoda ze na takim poziomie ze mną dyskutujesz mmariuszu. Nie obawiam się odpowiedzialności, bo taka kolej rzeczy ze za swoje decyzje się odpowiada. Jak już napisałem wcześniej jestem po świeżej kontroli właśnie pod kątem produkcji żywienia, w arkuszu oceny zakładu bada sie ryzyko dla danego zakładu w skali punktowej. 0-15pkt ryz. niskie, pow. 47pkt wysokie - u nas ocena końcowa wyszła 1pkt. Dalej jest opisówka. Czas kontroli ponad 5 godzin, brak stwierdzonych nieprawidłowości, brak uwag. Mysle, że chyba jest nieźle, jak uważasz?
hey

Napisano: 22 kwie 2015, 10:40

hey, przepraszam cie za formę
Co do oceny kontroli .... wypowiadam sie tylko na temat rzeczy które znam, widziałem....ocena ryzyka 1 pkt ..wręcz zdumiewające. Nie ocenie, nie widzę, nie znam.
Gdyby taka ocena wynikała u mnie , w granicach aneksu kuchennego , to popadłbym w głęboka konsternacje. A i owszem , cóz byłoby mi czynić? Protestować? Pewnie poddałbym sie euforii i radości mojego dyrektora.

Tu, na tym forum przedstawiana jest rzeczywistość. a jej obraz porażający. Nie chciałbym nigdy być w sytuacji gdzie tracę swoja podmiotowość , podmiotem zaś staje sie trend poszukania oszczędności, obejścia przepisów, których realizacja , przestrzeganie miałby mi dostarczyć odrobinę gwarancji bezpieczeństwa.
To tak jakby zadać sobie trud ubierania własnych dzieci, ale obejść utarty sposób i formę nabywania odzieży w sklepach za pieniądze... nie wiem: zbierać , żebrać , zakładać buty nie do pary . Tak nie wolno.
Czasy komunistyczne charakteryzowało to zjawisko, ze istniał przerost zatrudnienia, realizowane były zadania, posunięcia sprzeczne z zasadami ekonomii. Dzis wróciliśmy nie tylko do poziomu racjonalnego wykorzystywania wszelkich zasobów, ale posuwamy sie dalej.

Jak obejść sanepid
jak nie płacić mandatu za parkowanie na kopercie dla inwalidów
jak nie płacić wynagrodzeń
za co pociągnąć z pensji pracownikowi
jak ominąć wymóg robienia przeglądów budynku
jak zatrudnić pracowników na stanowiska wymagające kwalifikacji, ale bez kwalifikacji.
mmariusz

Napisano: 22 kwie 2015, 10:55

Powiem wiecej : etatysta ma racje, wszelkie czynienie uwag dotyczacy pracy czynia z praconika wroga, buntonika. Nie tylko nie jest to mile widziane, ale jest to widziane ŻLE !!

Ja swoja kariere zawodowa rozpoczynałem w pewnej , jeszcze panstwowej firmie, miale wowczas 24 lata. Zaklad produkcyjny, obrabiarki , kooperant Ursusa. Pracowałem tam 2 lata i nie załuje ani jednego spędzonego tam dnia. Mam porównanie jak , czy poglad w kontekście filozofii pracy. tam zobaczyłem , a teraz to tylko pamietam jak wygladała organizacja pracy, podział obowiazków, kompetencji. . ktos odpowiadał za dostarczanie surowca, inny za narzedzi i ich stan, ktos za kontrole jakosci, ktoś nadzorował cały cykl produkcyjny. Uwagi dot problemów natychmiast były rozpatrywane, nikt nigdy nie rzucił głupiego hasła do kogokolwiek ze np.: robić ci sie nie chce , albo jaka inna glupote.
Kwestia BHP ... na najwyzszym poziomie Prac mogłeś wykonac tylko w swoim zakresie, bo do innej cie nie dopuscili
Diś wychowawca robi za wychowawce, opiekunke, konserwatora, elektryka, zaczyna robić za kucharke...ciekawe co jeszcze...
mmariusz


  
Strona 1 z 1    [ Posty: 10 ]




NIE PRZEGAP WAŻNYCH INFORMACJI! POLUB NASZ PROFIL NA FACEBOOKU
[ ZAMKNIJ ]