RZastępczy bardzo mądrą myśl powiedziała Marianna, że szkolić rodziny zastępcze powinna kadra placówek. Wielu kandydatom na rodziców zastępczych wydaje się, że wystarczy dać miłośc dziecku, a wszystko będzie dobrze. A potem jak dzieci sprawiają problemy i sama miłość nie starcza najprościej im oddać dzieci z powrotem do placówki. A kto jak nie wychowawcy z placówek wie lepiej z jakimi problemami borykają się dzieci w nich umieszczone? Jak można starać się im pomóc, jak postępować... Bo w teorii to wszystko tak ładnie i łatwo wyglada
1. \"W Polsce jest 387 domów dziecka, a w nich 18 000 wychowanków, czyli ilość dzieci przypadających na jedna placówkę wynosi ok. 52 osoby\"
AD.1:
Z tym, że na chwilę obecną są to często domki około 14 dzieci porozrzucane po całym mieście, które posiadają jedną obsługę biurową. I tak się dzieje już od dobrych kilku lat. Na papierku jest 50 dzieci ale te dzieci nie przebywają pod jednym dachem.
Są też inne modele placówek, np: główny dom na 20 miejsc plus np. grupy usamodzielnienia ... itp. można mnożyć warianty. Na chwilę obecną, naprawdę sporadycznie są domy skupiające w jednym miejscu 50 dzieci.
2. \"60% - bezdomnych przewijających się przez ośrodki Marka Katońskiego, to byli wychowankowie domów dziecka\"
AD2: Marek Kotański nie żyje od 10 lat!
Moja przyjaciółka od kilkunastu lat pracuje z bezdomnymi w bardzo dużym mieście, do którego spływają okoliczni bezdomni w kryzysowych dniach. Przez te kilkanaście lat trafił się jej 1 były wychowanek domu dziecka. (słownie JEDEN na kilkanaście lat intensywnej pracy z bezdomnymi!)
5. czy wiesz, że dziecko wychowywane w placówkach nie ma szans na założenie zdrowej rodziny
AD5. Mają większe trudności niż przeciętny rówieśnik, ale niekoniecznie z tytułu pobytu w placówce. Raczej dlatego że jego doświadczenia wczesnego dzieciństwa były takie a nie inne.
Ale nie przekreśla to całkowicie szans na założenie zdrowej rodziny.
ps. tylko co to znaczy w dzisiejszych czasach zdrowa rodzina?
Statystyki na które się powołałaś potwierdzają moje przypuszczenia że Twoje wyobrażenie o domach dziecka jest z jeszcze z czasów PRL.
\"Gdy dasz komuś skrzydła, chcąc w zamian tylko tyle, aby poleciał gdzie pragnie jego serce, to poznałeś miłość.\"
Jak to się ma do słów wspomnianego wcześniej M.L.:
\"Rodzina zastępcza nie jest do kochania. Ona ma tylko pomóc dziecku wejść w dorosłe życie\" - twierdzi Marek Liciński z Federacji na rzecz Integracji Społecznej w Warszawie.
ps. Wczoraj spotkałam swoją byłą wychowankę: ma pracę, mieszkanie i właśnie po okresie narzeczeństwa wyszła za mąż. Byli na urlopie w Zakopanym. Planują dzieci. Jest szczęśliwa.