tiaaa ... Marek Liciński, który uważa, że już za samo to, że pracujemy w ddz będziemy w piekle się smażyć ... znam działalność tego pana ... zdaje się że jego rodzina zastępcza nie zawsze odnosiła sukcesy? mylę się? chyba jego podopieczna wróciła do placówki? dobrze kojarzę?
robiłam aktualną statystykę do MOPSu - na dzień dzisiejszy 25% dzieci w mojej placówce jest z rodzin zastępczych
czy to jest \"tryskanie jadem\" czy \"fakty\"?
tak jak pisałam wcześniej jestem ostrożna w ocenianiu co lepsze - nie widzę jakiś szokujących różnic w efektach końcowych
Obawiam się \"RZastępczy\" że zatrzymałaś się na czasach PRL i nie dostrzegasz różnicy w funkcjonowaniu dawnych placówek - molochów i dzisiejszych kameralnych domów. A szkoda, może byś nabrał trochę szacunku do ludzi, którzy zajmują się dziećmi, których NIKT nie chce ... nawet RODZINY ZASTĘPCZE ...
To co z tą opisana przeze mnie rodziną? Są chętni by wziąć dzieci do domu? Gdzie ci pomagacze? Przecież żeby zamknąć domy dziecka, to wszystkie dzieci muszą znaleźć rodziny. RZastępczy - od pustych słów do czynów! Po co gadać że domy dziecka są złe skoro kończy się tylko na krytyce. Trzeba zabrać wszystkie dzieci z domów dziecka. Do dzieła
Do dzieła ,nie będzie zwrotek z Waszych domków ja już 10 lat temu dokonałam wyboru i wychowuję całkiem sporą gromadkę cudnych dzieciaczków , nie oddałam nikogo i nie oddam ) , teraz życzę powodzenia szacownym pomagaczom , pokażcie proszę klasę.
Ale kicha. Sorki jednak czytanie tego dziś wieczorem daje na baniak. Każdy z Was ma trochę racji. Nie podoba mi się styl wypowiedzi RZastęczy jednak go szanuję. Ma takie prawo. Opiera się o to co wie i tak pojmuje świat. Ja wiem jedno - drogę, którą przeszliśmy jako placówki przez ostatnie 12 lat, krętą z czarnym PR medialnym, z nagonkami organów prowadzących przeszlismy z podniesionym czołem. Być może się mylę bo opieram swoje zdanie na kilku postach RZastępczego jednak odnoszę wrażenie, że dał się on ponieść stereotypowemy mysleniu. Ja wiem jedno moja ekipa robi wszystko aby dzieciaki wyszły na prostą. Czy się udaje? Myslę, że tak z 15 usamodzielnionych w ostatnich 7 latach 13 dakje sobie radę. Założyli rodziny, uczą się lub pracują. Uszanowali pomoc w znalezieniu mieszkania itp, itd. Ach sami znaleźliśmy 3 RZ i jedna z nich nie wytrzymała. Samo otoczenie 11 latka miłością i cipełem nie wystarcza. PA PA
Czyli Ty ich nie weźmiesz do domu, ja też nie. Więc może zamknijmy dom dziecka i wygońmy ich na ulicę? A może zamiast toczyć głupie spory zacznijmy szanować swoją pracę. Nikt normalny nie stwierdzi, że dom dziecka to super rozwiązanie. Nikt normalny nie powie też, że wszystkie potrzebujące dzieci znajdą swoje rodziny zastępcze. Możemy razem współpracować dla dobra dzieci, albo toczyć bezsensowne wojny i nawzajem się opluwać.
PS. raport NIK o rodzinach zastępczych też nie był pochlebny.